Jeśli ktoś zapowiadał dzień publikacji tzw. taśmy Kaczyńskiego jako najczarniejszy moment dla PiS, wprowadzał wszystkich w błąd. Pobieżnie czytana biznesowa rozmowa Jarosława Kaczyńskiego nie utrwaliła śladów nadużyć.
Owszem, przypomniała o dwuznaczności uwłaszczenia się tego środowiska na gruntach w Warszawie, ale o tym „Gazeta Wyborcza” przypominała nieraz. Owszem, mamy nagle wizerunek polityka bezwzględnie obracającego milionami, ale z portretem Kaczyńskiego, niezguły bez konta, zerwano już wcześniej. Owszem, nie chce zapłacić Austriakowi bez faktury, ale nie musi to być grzechem, a z prawnego punktu widzenia jest cnotą.
Trafiamy na ślad grzechów systemowych. Najpoważniejszym jest dyspozycyjność prezesa Pekao SA Michała Krupińskiego, gotowego obsłużyć kredytem swego politycznego mocodawcę. Niestety jednak – przyzwyczailiśmy się do tego już dawno, a zwykli wyborcy taką tematykę lekceważą. Czy dla socjalnych zwolenników obecnego obozu problemem będzie z kolei prezes „rekin finansów”? Kompromitacja nagranych w restauracji Sowa i Przyjaciele ludzi związanych z PO nakładała się na szersze zjawisko znużenia ich władzą. W przypadku PiS ten moment chyba jeszcze nie nastąpił. Pytanie, co miałoby tym razem takie znużenie wywołać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.