CDU wybierze jutro nowego szefa partii. Angela Merkel rezygnuje po 18 latach. Wkrótce padnie pytanie o jej przyszłość na stanowisku kanclerza
Reklama
Jutrzejszy zjazd partii w Hamburgu i wybory nowego szefa to w historii niemieckiej chadecji wydarzenie bez precedensu. Gdy w innych partiach regularna wymiana liderów jest normą, to w CDU niekoniecznie. Przez ostatnie 47 lat dominowały w niej dwie postaci. Helmut Kohl był szefem partii w latach 1973–1998. Merkel funkcję przewodniczącego sprawuje od 2000 r. Pod koniec października br. ogłosiła, że nie będzie ponownie ubiegać się o stanowisko szefa partii, jednocześnie pozostając kanclerzem. Partia zorganizowała żywą wewnątrzpartyjną kampanię wyborczą opartą na regionalnych konferencjach z udziałem kandydatów. Temat zdominował niemieckie media. Jeszcze przed zjazdem chadekom udało się osiągnąć sukces wizerunkowy.
Spośród wielu kandydatów szybko wyłoniła się trójka pretendentów: sekretarz generalna CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, były szef frakcji CDU/CSU Friedrich Merz oraz minister zdrowia Jens Spahn. Całą trójkę sporo łączy. Pochodzą z małych miejscowości na zachodzie Niemiec, są katolikami, a polityczną karierę zaczynali w partyjnej młodzieżówce. W krótkich materiałach promocyjnych przygotowanych przez CDU na pytanie, co było najważniejszą decyzją w ich życiu, Merz wskazał poślubienie swojej żony, a Kramp-Karrenbauer i Spahn na poślubienie swoich mężów. Spahn od dawna nie miał problemów z ujawnieniem orientacji seksualnej. Po zeszłorocznej legalizacji małżeństw jednopłciowych w Niemczech szybko poślubił swojego partnera. Spahn jednocześnie prezentował się jako najbardziej konserwatywny kandydat. Ostro krytykował przede wszystkim liberalną politykę migracyjną Angeli Merkel. Jest na ty z Sebastianem Kurzem, 32-letnim kanclerzem Austrii i marzy mu się podobna kariera. Pomimo nieskrywanych ambicji i charyzmy po publikacji pierwszych sondaży Spahn musiał się pogodzić, że tym razem nie ma co liczyć na zwycięstwo.
Annegret Kramp -Karrenbauer nzwano mianem mini-Merkel

Reklama
W grze pozostali związana z Merkel Annegret Kramp-Karrenbauer oraz Friedrich Merz, którego tygodnik „Der Spiegel” określił wymownym tytułem „antyMerkel”. – Merz zawsze był krytykiem obecnej kanclerz – tłumaczy Uwe Jun, profesor Uniwersytetu w Trewirze. – W kwestiach gospodarczych piętnował „socjaldemokratyzację” CDU tak samo ostro, jak prowadzoną przez nią liberalną politykę migracyjną. W ostatnim czasie Merz próbuje jednak tonować swoje wypowiedzi. Chce zaprezentować się jako polityk umiarkowany – przekonuje niemiecki politolog.
W latach 2000–2002, jako szef frakcji CDU/CSU, miał jeszcze duże wpływy w partii. W następnych latach sukcesywnie odsuwany od władzy przez Angelę Merkel w 2009 r. odszedł z czynnej polityki. Odnalazł się w biznesie. Był członkiem rad nadzorczych wielkich firm, m.in. AXA i Commerzbank. Pracując dla inwestycyjnego giganta BlackRock, dorobił się milionów. Choć niechętnie obnosi się ze swoim bogactwem, to, jak opisał tygodnik „Der Spiegel”, pomiędzy rodzinnym domem w Nadrenii a Berlinem przemieszcza się prywatnym samolotem. Jako liberalny konserwatysta zaraz po ogłoszeniu swojego startu stał się ulubieńcem mediów koncernu Axel Springer. Ekskluzywne wywiady w czasie kampanii opublikował tylko w „Bildzie” i „Die Welt”.
Mówiąc o Annegret Kramp -Karrenbauer, niemieckie media używają akronimu AKK. Praktyczny skrót pasuje do osobowości sekretarz generalnej CDU. Zachowawczym stylem przypomina kanclerz Merkel do tego stopnia, że media nazwały ją „mini-Merkel”. Od tego przezwiska AKK odcięła się rezolutnie w wywiadzie dla magazynu „Stern”, twierdząc, że nie widzi w sobie nic mini, bo „ma 56 lat, trójkę dzieci i 18 lat doświadczenia na kierowniczych stanowiskach w niemieckiej polityce”. Aby odróżnić się od Merkel w trakcie kampanijnych konferencji, zaczęła mocniej gestykulować, żywiej przemawiać i wypowiadać bardziej zdecydowane osądy. Po tym, jak w telewizyjnym talk-show zaproponowała wprowadzenie dodatkowych sankcji przeciwko Rosji w reakcji na incydent na Morzu Azowskim, Sigmar Gabriel, były minister spraw zagranicznych z SPD, nazwał ją wręcz nerwusem. – Kramp-Karrenbauer to przedstawiciel bardziej pragmatycznej i liberalnej części CDU, choć jednocześnie odwołuje się mocno do społecznej nauki Kościoła katolickiego – streszcza prof. Jun.
Kampanię na szefa zdominowały rzeczowe dyskusje na tematy krajowe: migracja, system podatkowy, digitalizacja, bezpieczeństwo wewnętrzne. W sprawach międzynarodowych prof. Jun uważa, że w przypadku obu kandydatów można liczyć na kontynuację linii Merkel w polityce zagranicznej i europejskiej. W wywiadzie udzielonym dziennikowi „Die Welt” Friedrich Merz wyróżnił sojusz niemiecko-francuski jako ten, który powinien być fundamentem współpracy europejskiej. Również AKK pochodząca z graniczącego z Francją kraju związkowego Saary będzie stawiać na ten tandem. W wewnątrzpartyjnej kampanii nie było odniesień do relacji polsko-niemieckich. – Kandydaci pochodzą z zachodniej części Niemiec i nie dali się dotychczas poznać jako politycy komentujący relacje ze wschodnimi partnerami Niemiec – tłumaczy dr Piotr Kubiak z Instytutu Zachodniego.
W sondażu niemieckiej telewizji publicznej 46 proc. respondentów poparło Kramp-Karrenbauer, a 31 proc. Merza. Jednakże sondaże mogą być mylące, gdyż wyboru nie dokonują obywatele, lecz 1001 delegatów CDU, którzy już dziś zjeżdżają do Hamburga. Na kampanijnych konferencjach mocniej oklaskiwano wypowiedzi Friedricha Merza.
Według prof. Juna delegaci muszą przy wyborze sugerować się nastrojami, które panują w partyjnych dołach, oraz taktycznie brać pod uwagę kolejne wybory: – za Merkel CDU zbliżyło się programowo do Zielonych, którzy są potencjalnym partnerem koalicyjnym CDU, co było już widać w czasie rozmów koalicyjnych w 2017 r. (zerwanych przez liberałów z FPD – przyp. red.). Ta konfiguracja może zostać zakwestionowana, jeśli partia zadecyduje o powrocie do konserwatywnych korzeni – mówi prof. Jun. – Kurs partii nabrałby wyrazistości, ale myśląc o partyjnych sojuszach, taka decyzja może być dla CDU niekorzystna – konsekwencje wyboru Friedricha Merza na nowego szefa tłumaczy prof. Jun.
Wybór szefa CDU może przesądzić o przyszłości kanclerz Merkel i obecnej koalicji chadeków z SPD, którą od wielu miesięcy trawią wewnętrzne spory. – Na czele frakcji poselskiej CDU/CSU od niedawna stoi Ralph Brinkhaus, który nie jest człowiekiem Merkel. Jeśli dojdzie do tego Friedrich Merz jako nowy szef CDU, to współpraca na linii partia – kanclerz Merkel może być o wiele trudniejsza niż wcześniej – ocenia dr Kubiak z Instytutu Zachodniego. – Merz, będący zwolennikiem liberalnej gospodarki, może pośrednio próbować blokować SPD w realizowaniu ich socjalnych postulatów. A to może zachwiać spójnością koalicji i stać się pretekstem do konstruktywnego wotum nieufności lub wymusić na kanclerz zwrócenie się do Bundestagu z wnioskiem o wotum zaufania, co może doprowadzić do przedterminowych wyborów – analizuje dr Kubiak.