"Mówiąc wprost: szkoda" - podkreślił Seehofer podczas relacjonowanej przez prasę wizyty w ośrodku dla uchodźców w Lebach w Kraju Saary. "Prowadziliśmy ze sobą pewne dyskusje, ale zawsze była to współpraca oparta na zaufaniu i wzajemnym szacunku" - dodał. Jak ocenił, koniec blisko 30-letniej współpracy między nim a Merkel "to pewna cezura".

Seehofer przyznał, że rezultaty regionalnych wyborów parlamentarnych w Bawarii i Hesji "nie były piękne" - zarówno CDU i CSU, jak i współrządzący z nim w kraju socjaldemokraci z SPD odnotowali w nich znaczące straty. Ocenił, że w tej sytuacji być może "z jeszcze większą konsekwencją realizowana będzie umowa koalicyjna, która zawiera wiele znaczących, dobrych treści dla przyszłości naszego kraju". Jego zdaniem błąd koalicji polegał na tym, że nie potrafiła skutecznie informować wyborców o swoich dokonaniach.

W ocenie Seehofera demokratyczni politycy muszą przyjąć do wiadomości niekorzystne wyniki w Bawarii i Hesji. Jednocześnie podkreślił, że "nie wszyscy mają dość nerwy na tyle mocne, by przetrwać te trudne sytuacje, ale m.in. na tym polega praca (polityków) na kierowniczych stanowiskach".

Reklama

Spekulacje o końcu własnej kariery politycznej uciął, mówiąc, że decyzja w tej sprawie zapadnie dopiero po wyborze premiera Bawarii oraz po zatwierdzeniu polityka CSU Manfreda Webera jako kandydata Europejskiej Partii Ludowej na szefa Komisji Europejskiej. Jak ocenił, obie te sprawy powinny rozstrzygnąć się w nadchodzących dniach.

Na sugestie, że on sam i prowadzone przez niego spory z Merkel przyczyniły się do spadku popularności rządzącej w kraju koalicji, Seehofer odparł, że "niekiedy przypisuje mu się zbyt wielką wagę". Podkreślił, że spory o zawracanie migrantów na granicy oraz o polityczną przyszłość byłego już szefa niemieckiego kontrwywiadu Hansa-Georga Maassena zostały zamknięte. Przyznał jednak, że "ogólnie rzecz biorąc było to ze szkodą dla kultury politycznej" w Niemczech.

Merkel potwierdziła w poniedziałek na konferencji prasowej nieoficjalne doniesienia, że nie będzie ubiegać się o reelekcję na stanowisko szefowej CDU, jej obecna kadencja na czele rządu jest ostatnia, a po upływie obecnej kadencji Bundestagu w 2021 r. nie będzie zabiegać o żadne stanowisko polityczne. Oświadczyła, że wybory w Bawarii i Hesji powinny służyć jako punkt zwrotny dla koalicji rządzącej, oraz wzięła odpowiedzialność za to, co się stało od czasu ubiegłorocznych wyborów do Bundestagu.

Następny przywódca CDU zostanie wybrany na zjeździe partyjnym, który odbędzie się na początku grudnia w Hamburgu. Do niedawna Merkel zapowiadała, że zgłosi na nim swoją kandydaturę.

Notowania Merkel spadały od czasu kryzysu uchodźczego z 2015 r., gdy zezwoliła ona na wjazd do Niemiec ponad miliona uchodźców z Syrii i innych krajów, co osłabiło ją politycznie, jednocześnie wzmacniając prawicowo-populistyczną partię AfD. Do dalszej erozji jej popularności przyczyniło się długotrwałe tworzenie rządu po wyborach parlamentarnych z 2017 roku, spory między koalicjantami oraz podejście rządu do problemów związanych z zanieczyszczaniem środowiska przez silniki dieslowskie. (PAP)

akl/ mal/