Brytyskie media przewidują chaos po rezygnacji Merkel z przewodzenia CDU

Angela Merkel
Angela MerkelShutterStock
30 października 2018

Brytyjskie media wyrażają we wtorek opinię, że odejście niemieckiej kanclerz Angeli Merkel ze stanowiska szefowej CDU może wywołać chaotyczny proces wyboru następcy, a nawet potencjalnie utrudnić jej pozostanie na czele rządu przez pełną kadencję.

Dziennik "Financial Times" zaznaczył, że poniedziałkowa decyzja Merkel "ma na celu zduszenie rosnącego niezadowolenia w ramach partii i skierowanie jej w stronę odrodzenia".

Jak zastrzeżono, realizacja ambicji Merkel, aby utrzymać jedność w rządzie i kierować nim do końca kadencji, będzie jednak zależała przede wszystkim od tego, kogo partia wybierze na jej następcę.

Zdaniem "FT" niemiecka kanclerz "prawdopodobnie mogłaby komfortowo pracować" z wymienianą wśród kandydatów do jej zastąpienia sekretarz generalną CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, która "często jest przedstawiana jako jej ideologiczna spadkobierczyni".

Znacznie trudniejsza byłaby współpraca z ministrem zdrowia Jensem Spahnem, który "wielokrotnie ścierał się z kanclerz ws. polityki wobec uchodźców i od dawna był uznawany za jej głównego rywala w partii".

O przywództwo w partii chce się ubiegać także były szef frakcji parlamentarnej CDU/CSU Friedrich Merz, który w 2002 musiał ustąpił ze stanowiska w wyniku konfliktu z Merkel.

Politolog Thorsten Faas ocenił w rozmowie z dziennikiem, że "Merkel/Spahn byłoby trudną konstelacją, ale Merkel/Merz w ogóle nie mogłoby zadziałać".

"FT" zastrzegł, że "sam fakt, iż Merkel się zgodziła na rezygnację z przewodnictwa w CDU, jest zaskakujący, bo zawsze podkreślała, że funkcje kanclerza i szefa partii nie powinny być rozdzielone". "Dla niektórych osób w Berlinie to, że teraz zmieniła zdanie (...), pokazuje, że jej dni jako kanclerz są policzone" - uważa dziennik.

"FT" odnotowuje, że w wyborach do landtagu w Hesji jeszcze gorszy od CDU wynik osiągnął jej koalicyjny partner, centrolewicowa partia SPD.

"Wiele osób w tym ugrupowaniu argumentuje, że jedynym sposobem na powstrzymanie dalszych strat byłoby wyjście z rządu, co doprowadziłoby do przedterminowych wyborów, w których Merkel już by nie startowała" - napisał "FT".

"The Times" także przewiduje, że walka o przejęcie władzy po Merkel "będzie prawdopodobnie chaotyczna".

"Nie jest jasne, jaki kierunek CDU obierze i czy będzie w stanie utrzymać swoją kruchą koalicję z SPD w okresie trudnych wyborów europejskich i w niemieckich krajach związkowych w przyszłym roku" - uważa gazeta.

"The Times" przypomina, że CDU "od dawna czerpała dumę z bycia +Volkspartei+, partią ludową, zdolną do jednoczenia różnych klas społecznych i grup wiekowych wokół silnej polityki gospodarczej i reputacji ugrupowania przeprowadzającego ostrożne, ale rozsądne reformy".

"To stało się jednak szczególnie trudne w ciągu ostatniej dekady, po tym gdy (niemieckie społeczeństwo) rozpadło się na szereg plemion o rozbieżnych interesach, co doprowadziło do wzrostu poparcia dla partii Zielonych i Alternatywy dla Niemiec (AfD)" - ocenia gazeta.

Na rosnące napięcia w polityce wewnętrznej Niemiec zwrócił także uwagę w komentarzu dla konserwatywnego dziennika "Telegraph" Mark Almond, wykładowca historii europejskiej na Uniwersytecie Oksfordzkim.

Jak ocenił, "zamiast wytyczenia jasnego harmonogramu przejęcia władzy przez jej następcę (...), Merkel podpaliła lont pod wybuchową i stwarzającą podziały debatą wewnątrz partii na temat jej kierunku w przyszłości i tego, kto powinien ją poprowadzić".

Almond zaznaczył, że "niemiecki elektorat się dzieli", na co dowodem jest fakt, że w Bundestagu zasiada aż sześć partii.

"Zieloni zaczęli być alternatywą dla każdej centrolewicowej partii, a AfD sprawia, że CDU nie jest w stanie uzyskać powyżej 40 proc. poparcia. Podobnie jak postkomunistyczna Lewica, AfD jest traktowana przez pozostałe partie jako parias, ale to sprawia, że tworzenie koalicji przez CDU, SPD, Zielonych i FDP jest coraz trudniejsze, bo (te ugrupowania) nie zgadzają się ze sobą w kluczowych sprawach" - napisał Almond.

Ocenił też, że "wydaje się, iż spuścizną Merkel będzie doprowadzenie do impasu w kraju i polityce europejskiej".

"W trakcie jej urzędowania doszło do fragmentacji sceny politycznej Niemiec, co grozi dysfunkcyjnością rządu w sercu Europy. Trzymając się stanowiska kanclerz po grudniu br., Merkel tylko pogłębi ten kłopotliwy trend" - uznał.

"Przez lata Merkel pouczała swoich kolegów, że decyzje należy podejmować jedynie wtedy, kiedy można być pewnym ich konsekwencji. Teraz nawet ona nie może być pewna tego, co się wydarzy w jej partii, jej kraju lub na jej kontynencie. Może tylko obiecać, że nie obejmie innego stanowiska politycznego w Niemczech lub Unii Europejskiej. Czy jednak jej 13 lat u władzy może okazać się drogą donikąd?" - pyta Almond.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.