Demokratyczny Kongres oznacza dla Trumpa kłopoty w zarządzaniu krajem. Wyjściem może się okazać koncentracja na polityce zagranicznej
W zależności od układu sił, a także od zdolności prezydenta do współpracy z nowym Kongresem, Biały Dom może mieć spore trudności z forsowaniem własnych pomysłów w polityce wewnętrznej. Pewne jest, że upadną takie pomysły jak chociażby zniesienie Obamacare, czyli reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych przyjętej podczas pierwszej kadencji Baracka Obamy. Trudno sobie także wyobrazić, żeby demokraci – programowo bardziej przychylni imigrantom niż republikanie – zgodzili się wpisać do budżetu takie pomysły jak budowa muru na granicy z Meksykiem.
Jeśli faktycznie agenda krajowa zostanie mocno ograniczona (co wcale nie jest takie oczywiste; demokraci są na przykład wielkimi orędownikami wzrostu nakładów na utrzymanie infrastruktury – coś, co prezydent obiecał jeszcze w kampanii, ale z czego nic nie wyszło), co może wobec tego zrobić Trump? Zwrócić się ku polityce zagranicznej. Tradycyjnie prezydenci, którzy mieli problemy z realizacją własnych pomysłów na arenie krajowej, zwiększali aktywność na forum międzynarodowym.