Kandydat komunistów niespodziewanie dla siebie wygrywał wybory gubernatorskie , dopóki władze nie uznały, że zwycięzcą musi zostać przedstawiciel rządzącej Jednej Rosji.
Reklama
Niespodziewanym skandalem zakończyły się niedzielne wybory gubernatora rosyjskiego Kraju Nadmorskiego. Według planu miał je gładko wygrać Andriej Tarasienko, kandydat kremlowskiej Jednej Rosji. Tymczasem nie dość, że jego rywal, komunista Andriej Iszczenko, doprowadził do drugiej tury, to jeszcze po przeliczeniu 95 proc. głosów wygrywał z nim stosunkiem głosów 51,6:45,8. A potem nastąpił cud nad urną.
Gdy przeliczono kolejne 4 proc., okazało się, że liczba obywateli, którzy poparli Iszczenkę… zmalała o pięć osób. Z kolei liczba mieszkańców, którzy wybrali Tarasienkę, wzrosła o 13,6 tys. W ten sposób kandydat partii władzy, obecny p.o. gubernator, wyprzedził komunistę, choć matematycznie było to już praktycznie niemożliwe. Specjaliści w dziedzinie procesów wyborczych nie mają wątpliwości. – Wyniki zaczęto na dobre rysować, gdy po 98 proc. przeliczonych głosów wciąż prowadził Iszczenko. W zasadzie te wyniki dowodzą, że wybory zostały sfałszowane – mówi DGP Stanisław Andriejczuk z organizacji Głos, analizującej nieprawidłowości wyborcze w Rosji. Rosjanie mianem „rysowania” określają scenariusz, w którym fałszowane są protokoły wyborcze, a więc realny proces liczenia kart do głosowania nie ma znaczenia. To sytuacja inna niż dorzucanie do urn „właściwie” wypełnionych kart do głosowania, bo w tej sytuacji karty są faktycznie liczone. Falsyfikacje widać gołym okiem, gdy porówna się wyniki z protokołów w poszczególnych lokalach z wynikami ogłoszonymi przez terytorialną komisję wyborczą. W Ussuryjsku, drugim co do wielkości mieście Kraju Nadmorskiego, zamiast 7467 głosów na Tarasienkę ogłoszono wynik 28 093, zaś poparcie dla Iszczenki w niewytłumaczalny sposób spadło z 4339 do 3449. To w tym mieście głosy „liczono” najdłużej. W efekcie po 99,1 proc. przeliczonych głosów p.o. gubernator wygrywał 49,6:48,1.
„Właśnie tak wygląda wsteczne przepisanie wyników wyborów. W rzeczywistości zwycięstwo Tarasienki już dawno było matematycznie niemożliwe, ale skoro Putin powiedział, że trzeba, to trzeba. Chyba po raz pierwszy rosyjskie władze wygrały na wyborach z matematyką” – pisze Aleksandr Kiriejew, ekspert w dziedzinie geografii wyborczej, na swoim blogu Kireev.livejournal.com.
Na razie szefowa Centralnej Komisji Wyborczej Ełła Pamfiłowa zapowiedziała, że przyjrzy się wynikom z Władywostoku. – Najpierw zorientujemy się w sytuacji, przeanalizujemy wszystkie skargi, a dopiero potem podsumujemy ostateczne rezultaty – zapowiedziała w rozmowie z Interfaxem.
Gdy zwolennicy Iszczenki zaczęli mówić o manipulacjach i wezwali zwolenników do wyjścia na ulice (we Władywostoku na to wezwanie odpowiedziało prawie 2000 osób), przedstawiciele władz oskarżyli komunistę o ekstremizm. – Kandydat Iszczenko wykorzystuje te same metody walki politycznej, których użyto na Ukrainie w czasie Majdanu w 2004 r. Jego technolodzy polityczni realizują znany ekstremistyczny scenariusz: najpierw pokazać zmyślone poparcie społeczne, a potem ogłosić, że wybory były nieuczciwe i sprowokować bunt obywateli – przekonywał Igor Chruszczow, jeden z liderów lokalnej Jednej Rosji.
Paradoksalnie 37-letni Andriej Iszczenko, który zdążył już ogłosić głodówkę w obronie zwycięstwa, stał się symbolem walki z Kremlem niezgodnie ze swoją wolą. Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej, którą reprezentuje nieznany szerzej biznesmen, dotychczas zasiadający w parlamencie Kraju Nadmorskiego, to koncesjonowana opozycja. Zbiera elektorat protestu, ale w kluczowych momentach nie występuje przeciwko władzom. Tak ewidentne manipulacje sprawiły jednak, że do poparcia komunisty wezwał nawet lider opozycji antysystemowej Aleksiej Nawalny. – To nie im (komunistom – red.) ukradli wybory. Ukradli je całemu krajowi – tłumaczył.
Według Stanisława Andriejczuka niespodziewaną popularność Iszczenki można tłumaczyć rozczarowaniem z ogłoszenia przez rosyjskie władze zamiaru podwyższenia wieku emerytalnego. Rząd Dmitrija Miedwiediewa ogłosił to w pierwszy dzień mistrzostw świata w piłce nożnej. Według sondaży dziewięciu na dziesięciu Rosjan sprzeciwia się wydłużeniu im czasu pracy. Według zapowiedzi kobiety mają docelowo pracować do 63. roku życia, a mężczyźni – do 65. urodzin. Obecnie wiek emerytalny wynosi odpowiednio 55 oraz 60 lat i należy do najniższych na świecie. Ogłoszenie planów (projekt ustawy nie został jeszcze przegłosowany) doprowadziło do spadku notowań rządu i prezydenta Władimira Putina.
Kraj Nadmorski leży na krańcach Rosji. Od południa graniczy z Chinami i Koreą Północną, od wschodu – z Morzem Japońskim. Siedzibą władz jest Władywostok, a na obszarze równym połowie powierzchni Polski mieszka 1,9 mln mieszkańców. Po ubiegłotygodniowych wyborach lokalnych region stał się jednym z czterech podmiotów Federacji Rosyjskiej, w których do wyłonienia zwycięzcy wyborów gubernatorskich nie wystarczyła pierwsza tura. Już samo to było pewną sensacją, ponieważ odkąd w 2012 r. ówczesny prezydent Miedwiediew przywrócił wybory gubernatorskie, tylko raz się zdarzyło, by kandydat władzy nie wygrał już w pierwszej turze. Drugie tury w kolejnych trzech regionach odbędą się w niedzielę.