Szef Pentagonu Jim Mattis powiedział w piątek, że szczyt w Helsinkach nie zmienił polityki USA. Potwierdził też doniesienia mediów, które od kilku tygodni podawały, że rozważa on poważnie spotkanie z ministrem obrony Rosji Siergiejem Szojgu.
Reklama

Amerykański minister obrony zapewnił, że szczyt w Helsinkach nie przyniósł zmian w instrukcjach dla Pentagonu, który nie otrzymał też nowych wytycznych dotyczących postępowania w Syrii.

Dziennik "The Hill" pisze, że Pentagon znalazł się po spotkaniu prezydenta Donalda Trumpa z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem w Helsinkach w trudnym położeniu, musiał bowiem tłumaczyć się z wygłoszonych tam uwag o militarnych implikacjach, choć resort nie został o nich uprzedzony.

Jak podkreśla "The Hill", wydaje się, że Mattis, emerytowany generał, "trzymał się na boku" podczas podróży prezydenta na szczyt NATO w Brukseli oraz na szczyt w Helsinkach.

Ekspert waszyngtońskiego think tanku Atlantic Council Mark Simakovsky powiedział w wywiadzie dla "The Hill", że "w kwestiach dotyczących Rosji i NATO Mattis ma inne poglądy niż prezydent i może to być źródłem potencjalnych napięć".

Mattis powiedział też dziennikarzom, że podjęte zostały już kroki, aby chronić nadchodzące wybory do Kongresu przed zagraniczną ingerencją: "Bądźcie pewni, że podejmowane są działania, aby uchronić nasze wybory oraz ujawnić zewnętrzne - jakiekolwiek i podejmowane przez kogokolwiek - zewnętrzne wysiłki mające wpłynąć na amerykańską publiczność".

Podkreślił jednak: "Nie będę wchodził w żadne szczegóły".

Dyrektor wywiadu krajowego Dan Coats ostrzegał ostatnio wielokrotnie, że Rosja i inne zagraniczne podmioty prawdopodobnie "zaatakują amerykańskie i europejskie wybory" w tym roku, jak i w następnych. Coats podkreśla, że Moskwa uważa, iż takie działania skutecznie podminowały amerykańską demokrację dwa lata temu.