Węgierska partia Jobbik, która jeszcze kilka lat temu paliła flagi unijne i była znana z antysemityzmu, po zmianie wizerunku na bardziej centrowy liczy na przychylność głosujących podczas niedzielnych wyborów parlamentarnych.

Od kilku lat Jobbik podejmuje wysiłki, by przesłonić w oczach opinii publicznej swą skrajnie prawicową, ksenofobiczną przeszłość bardziej umiarkowanym wizerunkiem. Eksperci są zdania, że partia chce w ten sposób zwiększyć swe szanse u antyrządowych wyborców, którzy nie mają wyraźnych sympatii ideologicznych i chcą głosować na opcję mającą największe szanse w rywalizacji z Fideszem premiera Viktora Orbana.

W maju 2016 r. na zjeździe partii usunięto ze stanowisk wiceprzewodniczących Jobbiku trzech polityków reprezentujących skrajne skrzydło partii. Pod koniec tego samego roku Jobbik skierował zaś do Żydów życzenia z okazji święta Chanuka, a gdy zostały one przyjęte nieprzychylnie przez adresatów, szef partii Gabor Vona zapewnił, że "przeistaczający się w partię ludową" Jobbik wyrósł z "wieku szczenięcego". Vona zaapelował o przezwyciężenie urazy oraz wspólne budowanie nowych możliwości.

Reklama

Podczas obecnej kampanii wyborczej Jobbik zadeklarował jako swój cel uczynienie z Węgier bezpiecznego, sprawiedliwego i wolnego kraju, w którym można godnie żyć. Partia chce podniesienia płac i emerytur, a także przeznaczania większych środków na szkolnictwo i opiekę zdrowotną.

Jobbik akcentuje też potrzebę wyplenienia korupcji – jednym z punktów programu wyborczego Jobbiku jest utworzenie prokuratury antykorupcyjnej. Vona obiecał w środę rozliczenie przestępstw korupcyjnych i wdrożenie pakietu antykorupcyjnego w razie zwycięstwa w wyborach, w tym zniesienie przedawnienia w takich sprawach, a także weryfikację procesu wzbogacania się posłów i członków rządu.

Reklama

Lider partii podkreślił też we wtorek, że wbrew rządowej propagandzie to nie zatamowanie imigracji jest stawką wyborów, tylko wręcz przeciwnie: to, czy uda się powstrzymać emigrację młodych ludzi z Węgier. Jak ocenił Vona, „za sprawą rządu Orbana wytworzyła się taka atmosfera polityczna, że bardzo wielu młodych nie chce żyć na Węgrzech”.

Nowy kurs Jobbiku nie wszystkim członkom i zwolennikom partii przypadł jednak do gustu. Część wyborców odwróciła się od partii, zasilając bazę wyborczą Fideszu.

„Radykalnie narodowi wyborcy odeszli od Jobbiku, a partie rządzące próbują zyskać ich poparcie” – powiedział PAP szef zbliżonego do rządu ośrodka Nezoepont Agoston Samuel Mraz.

Jednocześnie wielu nie wierzy w szczerość przemiany skrajnie prawicowej niegdyś partii. Kandydat na premiera Węgierskiej Partii Socjalistycznej i partii Dialog Gergely Karacsony oświadczył w wywiadzie dla dziennika „Magyar Nemzet”, że podtrzymuje swą opinię, iż w szeregach Jobbiku są „naziści”.

Zdaniem Mraza Jobbik „stracił tożsamość”. „Zrezygnował z narodowych radykałów, ale bardzo trudno powiedzieć, czyją partią jest teraz. Nie wiadomo, czy jest to partia liberalna, konserwatywna, czy może lewicowa” – zaznaczył.

Vona twierdzi, że ugrupowanie, które w sondażach opinii publicznej zajmuje z reguły drugie miejsce za rządzącym konserwatywnym Fideszem, jest w stanie zagrozić koalicji rządzącej. „Nie boimy się Orbana – powiedział na niedawnej demonstracji w Budapeszcie. – Ustępujący premier zostanie odesłany na czarne karty historii. Po 8 kwietnia upadnie”.

Sondaże wskazują jednak na ogromną przewagę koalicji Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej nad rywalami. W badaniach różnych ośrodków poparcie dla niej deklaruje 27-41 proc. wszystkich ankietowanych, podczas gdy dla Jobbiku 9-18 proc., a dla koalicji Węgierskiej Partii Socjalistycznej i partii Dialog 5-12 proc. przy odsetku niezdecydowanych rzędu 28-39 proc.

Jednocześnie Vona jest niezbyt akceptowany jako kandydat na premiera. Z wtorkowego sondażu ośrodka Nezoepont wynika, że 50 proc. ankietowanych wybrałoby w tej chwili na szefa rządu ponownie Orbana. Vona zajął dopiero czwarte miejsce wśród kandydatów na premiera z 7 proc. wskazań.

Według analityka liberalnego ośrodka Political Capital Attili Juhasza Jobbik „jest relatywnie słaby, bo Fidesz praktycznie w całości zrealizował jego prawicową politykę, nie pozostało mu więc dużo przestrzeni”. Eksperci wskazują przede wszystkim na radykalną retorykę Fideszu na temat imigracji, która zdaniem władz kraju ściśle wiąże się z terroryzmem i stanowi zagrożenie dla chrześcijańskiego charakteru Węgier i Europy.

Jak powiedział PAP Juhasz, Jobbik wydaje się obecnie nieco wzmacniać, ale jest „sam za słaby, żeby zająć miejsce Fideszu, nie jest dla niego prawdziwą alternatywą”.