Ciągle nie wiadomo, czy Skarb Państwa wypłaci przedwojennym właścicielom lasów odszkodowania za ich nacjonalizację. Minister skarbu chce, aby ze swojej kasy płaciły Lasy Państwowe. Przedsiębiorstwo szuka więc pieniędzy. Możliwe że wyprzeda część swojego majątku.

Może chodzić nawet o miliard złotych. Przynajmniej tyle od Lasów Państowych zażądał minister skarbu. To ogromna suma, nawet dla takiego giganta jak Państowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państowe (PGL LP). Dlatego firma szuka pieniędzy. jednym z pomysłów jest wyprzedaż niezalesionych enklaw. "To grunty rolne, łąki, zespoły pałacowo-parkowe, wolne przestrzenie pod liniami wysokiego napięcia" - mówi Anna Malinowska, rzecznik LP. W sumie na sprzedaż miałoby pójść 35 tys. hektarów gruntu, średnio enklawy mają 1-3 ha. Ich sprzedażą miałaby się zająć Agencja Nieruchomości Rolnych, a wyprzedaż trwałaby 15 lat. Przewidywany zysk to ok. 500 mln zł.Drugi pomysł polega na sprzedaży uprawnień do emisji CO2. W koncu to lasy pochłaniają znaczną część dwutlenku węgla, więc ich gospodarz, chciałby czerpać z tego tytułu korzyści. W praktyce wygladałoby to tak, że elektrownie czy fabryki emitujące gazy cieplarniane płaciłyby lasom odpowiednią sumę za prawo do emisji. Według szacunków w ten sposób można by zarobić kolejne 500 mln zł. Jednak na handel emisjami przez Lasy Państowe musiałaby się zgodzić Unia Europejska, a procedury na pewno nie potoczą się szybko.

jch

Więcej informacji - dziennik.pl