Zatrzymanie Władysława Frasyniuka jest sprawą polityczną, niespotykaną od czasów PRL, od czasów stanu wojennego - oceniła szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer. Jej zdaniem, "wyprowadzanie o świcie byłego opozycjonisty w kajdankach jest widokiem, który niczego nie buduje".

Policja zatrzymała Frasyniuka rano we Wrocławiu. Następnie prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie postawił mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów na służbie i przesłuchał go w charakterze podejrzanego. Przesłuchanie - jak podał rzecznik warszawskiej prokuratury - trwało 10 minut, potem Frasyniuk został zwolniony do domu. Sprawa ma związek z ubiegłorocznym incydentem podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Wcześniej Frasyniuk dwukrotnie nie stawił się w warszawskiej prokuraturze.

- Kwestia przesłuchania dotyczy protestu o charakterze politycznym. On zaprotestował w czasie miesięcznicy przeciwko łamaniu prawa poprzez zmianę ustawy o zgromadzeniach publicznych, która jest jawnym ograniczeniem naszych swobód obywatelskich - powiedziała Lubnauer pytana w Radiu Zet o zatrzymanie Frasyniuka. Według niej, spodziewał się on zatrzymania, ale "uważał, że obowiązkiem jest czasami stawienie oporu, tak jak stawiał opór w czasach PRL, w czasach stanu wojennego".

Reklama

- Jeśli widać nierówne traktowanie przez prokuraturę, to nie dziwmy się, że Władysław Frasyniuk nie widzi powodu, dla którego w sprawie z pobudek politycznych nie ma się wykazać obywatelskim nieposłuszeństwem - powiedziała. Wcześniej mówiła o nierównym - jej zdaniem - traktowaniu osób, które protestowały przeciwko miesięcznicy, czy przeciwko Marszowi Niepodległości, który uznały za nacjonalistyczny, a osobami, które na marszu niosły baner antysemicki.

- Poza wszystkim to jest masakra wizerunkowa z punktu widzenia Polski. Naprawdę widok wyprowadzanego o świcie w kajdankach byłego opozycjonisty, który przesiedział w stanie wojennym kilka lat jest widokiem, który niczego nie buduje - powiedziała Lubnauer.

Zadeklarowała wsparcie dla Frasyniuka. - Pamiętajmy, że to jest sytuacja niespotykana od czasów PRL, od czasów stanu wojennego - powiedziała szefowa Nowoczesnej. - Wyprowadzenie kogoś w kajdankach z powodów politycznych. Mamy do czynienia ze sprawa typowo polityczną - dodała.

Zatrzymanie i późniejsze przesłuchanie Frasyniuka ma związek z incydentem, do którego doszło podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r. Jak informowała policja zakłóciło ją kilkadziesiąt osób, które na Krakowskim Przedmieściu usiadły na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz uczestników obchodów przed Pałac Prezydencki. Wśród kontrmanifestantów - których usunęli policjanci - był m.in. Frasyniuk. Na początku lipca ubiegłego rok usłyszał on zarzut "przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia".