NFZ chce zmienić sposób płatności za ambulatoryjne świadczenia diagnostyczne. Odpłatność za te wykonane ponad limit ma wynosić 40 proc. i być regulowana dopiero na koniec okresu sprawozdawczego. Fundusz chciałby wprowadzić nowy sposób rozliczania już za ten rok.
Patrycja Otto
Patrycja.otto@infor.pl
Niebawem przedstawimy projekt w sprawie zmiany zasad finansowania nadwykonań. Chcemy go przekonsultować z resortem zdrowia. Chcielibyśmy, aby nowe zasady obowiązywały już od tego roku – mówi dr Filip Nowak - Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Nowy sposób obejmie tylko ASDK
Podkreśla, że zmiany objęłyby tylko świadczenia ASDK, czyli badania endoskopowe, jak gastroskopia i kolonoskopia oraz obrazowe, jak tomograf komputerowy, czy rezonans magnetyczny. Nie dotyczyłyby pacjentów onkologicznych oraz dzieci.
- Obecnie 100 proc. wartości świadczeń ponad limit umowny płacimy po każdym zakończonym kwartale. Nasza propozycja jest taka, by było to 40 proc., a płatność miałaby miejsce po zakończeniu roku – dodaje.
Przyznaje, jednak, że w przyszłości zakres tak rozliczanych świadczeń mógłby ulec rozszerzeniu i podaje przykład rehabilitacji, w tym też tej dla osób o znacznym stopniu niepełnosprawności.
Trudna sytuacja finansowa
NFZ tłumaczy, że zmiany są konieczne w związku z sytuacją finansową Funduszu. Jego budżet w tym roku pozostaje na podobnym poziomie, co w 2025 r. W tym roku to nieco ponad 217,4 mld zł, wobec 216,6 mld zł w 2025 r. Zdecydowana większość tej kwoty stanowią wpływy ze składki zdrowotnej. W 2026 r. będzie to 184,3 mld zł, wobec 173,1 mld zł. Nie rosną więc dynamicznie, co rodzi konieczność wzmacniania budżetu dodatkowymi środkami. W zeszłym roku dotacja podmiotowa z budżetu państwa wyniosła 32 mld zł. W tym – 26 mld zł. Tymczasem, jak zaznacza Fundusz wydatki nie będą takie same jak przed rokiem.
- Wyzwaniem jest płacenie za świadczenia nielimitowane – dodaje prezes NFZ i zaznacza, że rozwiązania w sumie są dwa. Po pierwsze powrót do limitów, po drugie zmiana sposobu finansowania, do czego Fundusz się przychyla.
- Uważamy, że będzie to korzystniejsze z punktu widzenia pacjentów – dodaje prezes NFZ.
Czas na renegocjacje umów
Wśród placówek medycznych słyszymy, że nie ma zgody na taki sposób finansowania świadczeń. Jak tłumaczą, oznacza to kredytowanie NFZ, poza tym jak podkreślają, odbije się to na pacjentach. Dostęp do świadczeń ulegnie ograniczeniu. Placówki medyczne zapowiadają, że nie będą chciały realizować tych ponad limit, bo nie będzie ich na to stać. NFZ przyznaje, że liczy się z niechęcią ze strony placówek medycznych, co do zmiany modelu. Zaznacza natomiast, że innego sposobu nie ma i to rozwiązanie jest lepsze niż wprowadzenie limitów na świadczenia.
- Musimy myśleć o racjonalizacji wydatków. Koszty przekraczają wpływy. Do tego musimy szykować się do wyzwań demograficznych. Z biegiem czasu liczba osób korzystających ze świadczeń medycznych finansowanych z środków publicznych będzie rosła, a tych płacących składkę zdrowotną malała – mówi prezes NFZ.
Jak wylicza Fundusz liczba świadczeń AOS przypadających na 100 pacjentów w latach 2021-2024 wzrosła o 6 proc. Zatem, mimo rosnącego budżetu kupowanych jest, co roku, tylko nieco więcej świadczeń dla pacjentów w porównaniu z poprzednim rokiem.
Eksperci przyznają, że to jak ostatecznie będzie wyglądał dostęp do świadczeń po wprowadzeniu nowego rozwiązania zależeć będzie od placówek medycznych, a dokładnie od tego, czy uda im się renegocjować umowy z podwykonawcami, lekarzami na b2b, spółdzielniami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu