Posłowie Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt oraz Krzysztof Mieszkowski zakończyli w czwartek okres zawieszenia członkostwa w klubie Nowoczesnej. Decyzję o zawieszeniu posłowie podjęli w styczniu po odrzuceniu przez Sejm projektu "Ratujmy Kobiety 2017".

Scheuring-Wielgus przypomniała w rozmowie z PAP, że razem z Joanną Schmidt oraz Krzysztofem Mieszkowskim, podejmując decyzję ws. zawieszenia swojego członkostwa w klubie, wystosowali trzy postulaty do członków klubu. Jeśli po miesiącu nie zostałyby one spełnione, posłowie zapowiedzieli, że opuszczą Nowoczesną.

Jednym z postulatów trojga posłów było złożenie przez partię projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie opracowany przez zespół pod kierownictwem Joanny Schmidt, który liberalizuje prawo aborcyjne. Projekt Nowoczesnej został złożony w Sejmie 18 stycznia.

Reklama

Drugim postulatem było ponowne złożenie projektu ustawy aborcyjnej Komitetu "Ratujmy Kobiety 2017". Większość podpisów pod projektem złożyli posłowie Nowoczesnej, jednak w klubie nie ma wystarczającego poparcia, aby Nowoczesna mogła złożyć go samodzielnie w Sejmie. Brakujące podpisy pod projektem złożyli: posłanka PSL Urszula Pasławska oraz trzech posłów UED. Jak zapowiedziała Scheuring-Wielgus, projekt ma zostać złożony w Sejmie na najbliższym posiedzeniu.

Trzecim warunkiem postawionym przez polityków była dyskusja nad tożsamością ugrupowania. "Mieliśmy dwie bardzo długie i intensywne debaty nt. tożsamości Nowoczesnej" - oświadczyła Scheuring-Wielgus.

Jak zaznaczyła, w związku ze spełnieniem postulatów, posłowie podjęli decyzję o powrocie do klubu Nowoczesnej. "Stwierdziliśmy, że teraz trzeba o Nowoczesną powalczyć, bo jest jeszcze warto" - podkreśliła.

Posłanka zwróciła jednak uwagę, że także ostatnie głosowanie posłów Nowoczesnej nad ustawą o IPN było "nie takie, jak by sobie życzyła". Za nowelizacją ustawy o IPN zagłosowało 5 posłów Nowoczesnej; 2 było przeciw (w tym Scheuring-Wielgus); 13 wstrzymało się od głosu.

"W Nowoczesnej, oprócz posłów, których jest mało, jest 6 tysięcy osób w strukturach. W duchu odpowiedzialności za te osoby, które myślą podobnie jak my, którzy byliśmy zawieszeni, zostajemy w Nowoczesnej i walczymy o nią" - oświadczyła. "Nam chodziło o to, żebyśmy wrócili do tego, co zawsze w Nowoczesnej było i wyróżniało nas od PO - do rozmowy. Do tego wracamy i mam nadzieję, że będzie tak, jak kiedyś" - dodała Scheuring-Wielgus.

W pierwszej połowie stycznia Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu obywatelski projekt komitetu "Ratujmy Kobiety 2017", który zakładał m.in. liberalizację obowiązujących obecnie przepisów aborcyjnych. By projekt trafił do dalszych prac w sejmowej komisji zabrakło 9 głosów. W głosowaniu w tej sprawie nie wzięło udziału 10 posłów Nowoczesnej.

Troje posłów: Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt i Krzysztof Mieszkowski zawiesiło wówczas swoje członkostwo w klubie Nowoczesnej. Powodem była postawa grupy posłów tego klubu podczas głosowania.

Niegłosujący zostali ukarani przez klub Nowoczesnej naganą i karą finansową w wysokości 1000 zł. Z kolei jeden z niebiorących udziału w głosowaniu posłów - Adam Cyrański - odszedł z Nowoczesnej.(PAP)

autor: Aleksandra Rebelińska