Od soboty tureckie lotnictwo atakuje tam obiekty kurdyjskich Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG).

Zatrzymań dokonano w ramach operacji przeprowadzonej na terenie całej Turcji i wymierzonej w internautów, podejrzewanych o chęć zdyskredytowania operacji sił tureckich - oświadczyło MSW Turcji, na które powołuje się agencja prasowa Anatolia.

Agencja ta podała w poniedziałek, że prokuratura w Stambule wydała 57 nakazów aresztowania osób podejrzanych, zwłaszcza o - jak to określono - "propagandę terrorystyczną" i "obrazę prezydenta" w internecie w związku z ofensywą w syryjskim Afrinie. Na razie nie jest jasne, czy te 24 osoby zostały aresztowane na podstawie tych nakazów. Tureckie media poinformowały o wszczęciu śledztw w kilku prowincjach, zwłaszcza na południowym wschodzie, który w większości zamieszkany jest przez Kurdów.

Reklama

W Turcji media społecznościowe są nadzorowane przez władze - pisze AFP.

Jak podała telewizja publiczna TRT, prokurator generalny w mieście Wan na wschodzie Turcji wszczął dochodzenie przeciwko czterem deputowanym prokurdyjskiej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP). Na Twitterze zaprotestowali oni przeciwko tureckiej ofensywie.

Policja turecka nie pozwoliła w niedzielę na dwie manifestacje przeciwko tej operacji - jedną w Stambule, gdzie zatrzymano siedem osób, a drugą w Diyarbakirze, głównym mieście na południowym wschodzie Turcji. Diyarbakir to dawny matecznik zdelegalizowanej przez Ankarę Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Rząd Turcji postrzega YPG jako syryjskie ramię PKK.

W niedzielę prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostrzegł Kurdów w swym kraju przed publicznym krytykowaniem operacji w Afrinie, grożąc że protestujący "zapłacą wysoką cenę". Szef tureckiego państwa podkreślił, że Afrin to w większości region arabski i Turcja jest zdeterminowana, by zwrócić go prawowitym gospodarzom. (PAP)