Wystarczy zrobić dużo szumu, a samo się sprzeda. Tylko jak sprawić, żeby o nowym produkcie wszyscy mówili
Czy macie tu jakieś mniej priorytetowe marki, które mógłbym prowadzić? Wiecie, takie, którymi mógłbym zarządzać ja jako ja. I jednocześnie takie, że gdybym je położył, to was nawet by to nie obeszło – spytał swoich szefów na początku lat 60. Don Price. Był menedżerem w koncernie Best Foods. Odpowiadał za promocję marki Hellmann’s, przy której – jak mówili jego koledzy – nie musiał się zbytnio wysilać. – Oczywiście. Mamy całe mnóstwo takich brandów! – usłyszał w odpowiedzi. Wybór kierownictwa padł na mało znaną markę proszków do barwienia tkanin Rit Dye, używaną głównie przez osoby starsze i kupowaną w małych specjalistycznych sklepach. Od kilku już lat miała trend spadkowy i konkurenta z większym udziałem w rynku. Jedyną rzeczą, która nadal trzymała ją przy życiu, była zdrowa marża brutto ze sprzedaży. W latach 60. opakowanie Rit Dye można było kupić za 49 centów, podczas gdy koszty wytworzenia wynosiły 7 centów. – Możesz poświęcić jej tyle czasu, ile tylko chcesz. Ale pamiętaj: nie dostaniesz na reklamę żadnych dodatkowych pieniędzy – usłyszał Don na zakończenie rozmowy. Brak dodatkowych środków wykluczał kampanię w mediach tradycyjnych. Pozostało tylko jedno – wywołanie szumu, czyli zbudowanie wiarygodnego i na tyle interesującego przekazu, by ten miał szansę spontanicznie rozprzestrzeniać się wśród kolejnych osób. Dziś w branży takie działania noszą nazwę marketingu szeptanego, a korzysta z nich coraz więcej firm.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.