Model biznesowy FB czy Twittera jest prosty – polega na zwiększaniu zaangażowania użytkownika. A co sprawia, że na tych stronach pozostajemy? Najbardziej „klejące” są treści kontrowersyjne, denerwujące, podżegające i oburzające. Nasza polaryzacja to ich profit, a im polaryzacja większa, tym większe oddzielenie od wspólnej rzeczywistości – i tym większa podatność na manipulację
Gdy dni trwają, najczęściej trudno zauważyć, że są w jakikolwiek sposób istotne. Co więcej, często dopiero z perspektywy czasu potrafimy zrozumieć, że jakiś dzień był, z punktu widzenia pewnego procesu, ważny lub przełomowy.
Wtorek 1 grudnia 1992 r. w Polsce był, wedle wszelkich wskazań, dniem zwyczajnym. Słońce wzeszło o 7.21 rano, by zajść, jak to w grudniu, zbyt wcześnie: o 15.27. Słupki rtęci w całym kraju zjechały mocno poniżej zera. Ludzie wychodzili do pracy w urzędach, nowo powstałych firmach i szkołach publicznych, do których szły o świcie niemal wszystkie dzieci – niezależnie od klasy społecznej, stopnia zamożności i liczby dziur w rajstopach. W całej Polsce, wciąż pijanej nowo zdobytą wolnością (krytyka transformacji dopiero wiele lat później rzuci cień na te summa summarum pełne nadziei lata), trwał zwyczajny zimowy dzień. Dopiero z perspektywy dekad możemy stwierdzić, że właśnie wtedy rozpoczął się dla nas długi, niezauważalny, lecz dojmujący proces utraty wspólnej rzeczywistości – proces, którego wehikułem jest godny pochwały pluralizm informacyjny i medialny kapitalizm, a który w wyniku nieprzewidzianych konsekwencji zafundował nam erę plemienności tak radykalnej, że przedstawiciele różnych plemion, zamiast walczyć o jeden wspólny teren, przeprowadzili się do różnych wszechświatów. Tego dnia rozpoczęła nadawanie próbnego sygnału telewizja PolSat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.