Autopromocja

Aidan Gillen: W świecie "Gry o tron" bycie dobrym człowiekiem nie jest gwarancją sukcesu

Aidan Gillen jako Lord Baelish „Littlefinger”
Aidan Gillen jako Lord Baelish „Littlefinger”Media
6 kwietnia 2014

Lord Baelish „Littlefinger” to jedna z bardziej charakterystycznych postaci w „Grze o tron”. O jego związkach z Machiavellim, międzykontynentalnych podróżach i wyobraźni George’a R.R. Martina rozmawiamy z grającym go Aidanem Gillenem

„Gra o tron” to serial, którego siłą nie są pojedyncze nazwiska, a cały zespół. Taka sytuacja jest dla pana komfortowa?

Podoba mi się ta struktura. Występowałem w podobnie skonstruowanych serialach już chyba cztery razy, niech policzę – „Prawo ulicy”, „Queer as folk”, „Gra o tron” i nowy irlandzki serial „Love/Hate”, który pokazywany jest od niedawna w brytyjskiej telewizji. Według mnie choćby epizod w świetnej produkcji to o wiele więcej niż główna rola w byle czym. Poza tym taka konstrukcja daje poczucie zespołowości. Miło jest nie musieć obcować ze strukturą, która wypycha na pierwszy plan tylko kilka nazwisk. Lubię to także jako widz: wiele postaci, wątków... Moim naturalnym środowiskiem jest teatr, gdzie pojęcie zespołu jest absolutnie podstawowe. Nigdy nie miałem potrzeby zwracania uwagi tylko na siebie, nie traktowałem aktorstwa jako środka do sławy czy zostania gwiazdą. Radzenie sobie z konsekwencjami takiego stanu rzeczy chyba by mnie przerosło... A kiedy jedziemy z ekipą „Gry...” na premierę, wszyscy mają mniej więcej tyle samo pracy, presja rozłożona jest po równo.

Wiem, że nie może pan zdradzić zbyt wiele, ale w czwartym sezonie pana bohater, lord Baelish, ma swoje pięć minut. Czego możemy się spodziewać?

Rzeczywiście nie wolno mi za dużo mówić... Pod koniec trzeciego sezonu Littlefinger wsiadł na statek i odpłynął z Królewskiej Przystani. Zanim to się stało, wygłosił mowę, w której padło słowo „chaos”. To ważne słowo w kontekście tej postaci. Kiedy trwa zawierucha i nic nie jest pewne, on czuje się jak ryba w wodzie. Chaos to jego domena. Dopiero pośród niego może pracować, jego umysł działa jak należy. Końcówka trzeciego sezonu, morderstwo Starków podczas Krwawych Godów... To takie mocne turbulencje, jakie lubi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.