Różnorodność najłatwiej kocha się w teorii. Ale gdy przychodzi co do czego, nagle się okazuje, że ta różnorodność w praktyce jest zawsze zupełnie inna, niż to sobie wyobrażaliśmy. I tak się składa, że w prawdziwym życiu co rusz powstają monopole. Nie tylko gospodarcze, lecz również myślowe.
Ekonomia oczywiście też nie uniknęła pułapki monopolizacji. Ale jak mogło być inaczej? Po jednej stronie żelaznej kurtyny dominował przecież ortodoksyjny marksizm. Po drugiej – skostniała ekonomia neoklasyczna. Następnie – z przyczyn geopolitycznych – ten pierwszy monopol upadł, drugi zaś dziarskim krokiem wszedł w pozostawioną przez truchło Marksa ideową pustkę. W ten sposób dostaliśmy monopol myślenia o ekonomii w kategoriach neoklasycznych.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.