Większość „reform” zachodnich systemów pomocy bezrobotnym szła w ostatnich dekadach w kierunku stopniowego obniżania świadczeń. Żeby się ludzie przypadkiem nie rozleniwili. Tymczasem trzeba robić dokładnie odwrotnie.
Wniosek, o którym mowa, płynie z pracy Jonasa Kolsruda i Petera Nilssona (Narodowy Instytut Badań Ekonomicznych w Sztokholmie) oraz Camilla Landaisa i Johannesa Spinnewijna (London School of Economics). Badanie nosi tytuł „Optymalny czas na zasiłki. Szwedzka teoria i praktyka”.
W rozwiniętym świecie mamy oczywiście różne modele. Na jednym biegunie jest schemat amerykański, gdzie zasiłki są krótkie i niskie. Po drugiej stronie – wzorzec z takich krajów jak Belgia. Tam bezrobotny, tracąc pracę, może liczyć na dłuższą pomoc ze strony państwa. Kraje postsocjalistyczne (takie jak Polska) tradycyjnie były bliżej modelu amerykańskiego. W ciągu ostatnich 20 lat w tym kierunku zaczęło się przesuwać również wiele niegdyś bardziej opiekuńczych gospodarek.