Jeszcze kilka lat temu przed fetyszyzacją tematu zadłużenia publicznego ostrzegało niewielu ekonomistów. A ci, którzy to robili, siedzieli zazwyczaj głęboko ukryci w uniwersyteckich katakumbach. Z rzadka pojawiali się na międzynarodowych konferencjach, na których rozpoznawali się po książkach trzymanych w ręku – niczym członkowie tajnego sprzysiężenia.
Spotkał taki jeden drugiego, to do rana mogli gadać o tym, jak naiwna i opanowana przez neoliberalnych zwolenników „zdrowych finansów” jest opinia publiczna w większości zachodnich krajów. Wiem, bo niejednej takiej dyskusji się przysłuchiwałem. Problem był jednak zawsze taki sam: ja wiem, że dług to fetysz i ty to wiesz, ale jak do tego przekonać resztę społeczeństwa?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.