Woś: Inną globalizację poproszę

Rafał Woś
Rafał WośDGP / Wojtek Gorski
28 września 2018

Największym grzechem globalizacji było to, że nie podnosiła standardów pracy w krajach biedniejszych, a jednocześnie obniżała je w tych bogatszych. To zdanie można dziś usłyszeć nie tylko na niszowych zjazdach lewackich aktywistów, lecz również wśród absolutnie pierwszoligowych ekonomistów naszych czasów. Ich zdaniem czas na zupełnie nowe podejście do tworzenia następnych układów handlowych.

Gdy w 1995 r. powołano do życia Światową Organizację Handlu (WTO), to jedynymi wspomnieniami po ochronie pracy był zapis o potrzebie „pełnego zatrudnienia” umieszczony w preambule dokumentu. Plus możliwość nałożenia ceł na produkty powstające z użyciem pracy więźniów (zapis odziedziczony po poprzedniku WTO, czyli układzie GATT z 1947 r.). Całą resztę uznano za wewnętrzną sprawę umawiających się krajów. Brak podstawowych wolności dla związków zawodowych? Niskie płace? Uśmieciowienie rynku pracy? Żadna z tych patologii nie mogła stać się w ramach reżimu WTO powodem do zawieszenia lub ograniczenia wolnego handlu. Podobnie było w przypadku podpisanego w 1992 r. układu NAFTA, gdzie przepisy dotyczące pracy zostawiono zupełnie na boku.

Pozostało 79% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.