Pisze o związkach, trudnych relacjach, ludzkich emocjach. Zeruya Shalev to mistrzyni psychologicznej prozy, której powieści są bestsellerami na całym świecie. Nam opowiada, jak została pisarką, dlaczego stroni od polityki i dlaczego w dzisiejszych czasach nie jest łatwo być kobietą.
Niektórzy z czytelników uważają pani książki za ponure. Wszystkie pani powieści to bardzo wnikliwe studia ludzkich relacji, emocji, stanów uczuciowych. Poddaje pani swoich bohaterów dokładnej wiwisekcji, a efekty tych eksperymentów dotąd rzadko nastrajały optymizmem. W „Co nam zostało” jest chyba trochę inaczej...
Sama jestem zaskoczona ostatnią powieścią, bo uważam ją za optymistyczną. Każdy z moich bohaterów na początku zdaje się tkwić w przytłaczającej sytuacji, ale im bliżej końca, tym bardziej to się zmienia. I dla mnie była to niespodzianka, bo każda powieść jest dla mnie niespodzianką. Staram się zbyt dużo nie planować, zostawić wszystko tak otwartym, jak tylko się da. Pamiętam więc swoje zaskoczenie, gdy zaczęłam odkrywać, że książka obiera coraz bardziej optymistyczny, a w pewnym sensie i romantyczny kierunek. Każda z postaci tęskni za miłością i wierzy w nią w sposób, w jaki nie odczuwał tego żaden z moich poprzednich bohaterów. Wydawało mi się, że najpierw jesteśmy pełni nadziei, a potem ulegamy rozczarowaniu. Tym razem wszystko potoczyło się odwrotnie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.