Zmielone teczki i nowe role. Miękkie lądowanie esbeków w III RP

Teczki w archiwum
Pod koniec 1989 r., kiedy nadeszły deszcze i chłody, najłatwiej miały wojewódzkie urzędy spraw wewnętrznych, które posiadały własne kotłownie. W rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” wiosną 1990 r. palacz w budynku WUSW w Piotrkowie Trybunalskim chwalił się, że zimą nie musiał zamawiać opału, bo w zupełności wystarczyły mu nieustannie znoszone papiery.ShutterStock
2 sierpnia 2019

Gdy komunizm w Polsce dobiegał końca, szef tajnych służb PRL zadbał o to, aby żadnemu z jego podwładnych nie stała się krzywda

4283050-.png
okładka Magazyn 2 sierpnia 2019

Radosne lato 1989 r. upływało w Polsce pod znakiem przemian ustrojowych. Wedle sondaży CBOS i OBOP liczba optymistów wśród Polaków zaczęła wówczas zdecydowanie przeważać nad pesymistami – po raz pierwszy w historii badań opinii publicznej. Ten fenomen powtórzył się w III RP dopiero trzy dekady później. Wśród największych pesymistów nie brakowało osób pracujących dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zwłaszcza funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa wydawało się, że nie mają już żadnych powodów do radości. Nie wiedzieli jeszcze, jak bardzo się mylili. Za sprawą działań ich szefa gen. Czesława Kiszczaka wkrótce mieli dostać wielką szansę na rozpoczęcie znacznie lepszego życia. A nowa władza zupełnie nie zamierzała im w tym przeszkadzać.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png