Solowy debiut Artura Rojka to najbardziej oczekiwana płyta roku! Czy artysta odzyska sympatię publiczności Myslovitz? Czy nie rozczaruje fanów Lenny Valentino? I co chce osiągnąć płytą „Składam się z ciągłych powtórzeń” nagraną z Bartkiem Dziedzicem, który stał za sukcesem Brodki?
Właśnie ukazała się twoja solowa płyta, a za chwilę rusza kolejna edycja Off Festivalu. Czym bardziej się stresujesz?
Poziom emocji towarzyszący tym wydarzeniom jest podobny, choć są one zupełnie inne. Płyta to prywatna wypowiedź muzyczna, to jak napisanie książki. Praca przy festiwalu to przedsięwzięcie logistyczne – programowanie jest jego najprzyjemniejszą częścią, potem trzeba dopracować szczegóły organizacyjne i to już jest masakra. Artystów na sierpień mamy zabukowanych i od maja rozpocznie się intensywna praca. Na razie mam czas, żeby skupić się na promocji albumu i graniu koncertów.
Z twoim doświadczeniem premiera kolejnej płyty i granie koncertów to chyba powinna być już rutyna?
Nie, wciąż to wszystko przeżywam. Mam nowy materiał i zespół, więc ciągle myślę, jaką ułożyć kolejność utworów, jak przygotować występ, czy w ogóle przyjdą do klubu ludzie. Co prawda to kolejna moja płyta, ale tym razem podpisana jest moim nazwiskiem. Jak coś schrzanię, to wszystko będzie na mnie. Na szczęście przerobiłem to przy Off Festivalu, więc aż tak nie boję się odpowiedzialności.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.