Polskę zalewa kicz. Ale państwowy mecenat nie jest lekarstwem na niego

malarka, artysta
Zdarza się, że sztuka nie daje wystarczających środków na utrzymanie. ShutterStock
8 kwietnia 2018

Jak artyści uprawiający „sztukę wysoką” radzą sobie na wolnym rynku? Na pierwszy rzut oka nie radzą sobie wcale. Oto stan naszego podwórka – w muzyce palmę pierwszeństwa wyrywają sobie napakowany raper z wytatuowanymi gałkami ocznymi, którego ulubioną tematyką jest seks, oraz wąsaty aktor piosenkarz uprawiający kunktatorski mariaż rocka i disco polo; w kinie rekordy biją filmy wulgarnie karykaturujące służbę zdrowia i gloryfikujące szumowiny, a w telewizji coraz mocniej okopują się formaty reality show i paradokumentu, których siłą przyciągania jest podglądactwo; teatr komercyjny oferuje niezbyt mądre komedie o zdradach małżeńskich, a pisarze najlepiej czują się w oklepanych formułach kryminału i powieści fantasy.

Wielu twierdzi, że to dziki kapitalizm sprowadzający wszystko do zysku jest powodem takiego upadku kultury. Jedynym ratunkiem wydaje się im mecenat państwa. Tylko minister kultury może sprawić, że Polska dostanie nowego Chopina, Niemena, Norwida, Gombrowicza, Kieślowskiego. Publiczność na wolnym rynku sama z siebie nie doceni przecież artystów tego formatu. Przepadną bez echa.

Pozostało 98% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane