Rafał Woś: „Aleja włókniarek" zachęca do dalszego odkrywania ludowej historii Polski

Rafał Woś
Dzięki Marcie Madejskiej i jej opartej na pracy na źródłach (gazety, dokumenty, literatura, relacje, rozmowy) metodzie towarzyszymy łodziankom aż do czasów współczesnych. W rytm odgłosów zmieniającego się w czasie parku maszynowego. DGP / Wojtek Gorski
7 września 2018

Ta książka to bomba. Z pozoru kolejny reportaż wydany przez specjalizujące się w tym gatunku Wydawnictwo Czarne, ale tak naprawdę jedna z najlepszych książek o społecznej historii Polski, jakie w ostatnich latach czytałem.

Praca Madejskiej ma dwie bohaterki. Jedną jest włókniarka, drugą – Łódź. Ich dzieje składają się na kawał historii gospodarczej i społecznej ostatnich 200 lat. Owszem, Łódź jest teraz modna. Ale mam wrażenie, że wszystkie klucze używane do otwarcia jej tajemnicy trzeszczą i łamią się w rękach. Dawne skrzyżowanie kultur? Kolebka polskiego kapitalizmu? Oczywiste to i przegadane. Jak tysiąc razy już napisane szkolne wypracowanie na temat Borowieckiego, Welta i Bauma. Tych trzech, co nie mieli nic, i to było w sam raz, żeby założyć fabrykę. Wycieczki śladami pozostałości fabrykanckich pałacyków? Wyszukiwanie miejsc (Piotrkowska, Manufaktura), gdzie udało się przezwyciężyć transformacyjną traumę? Wszystko to jednak jakieś częściowe i nieprawdziwe. Jak wizyty w potiomkinowskich wioskach podmalowywanych na wizytę carskiej kontroli.

Pozostało 73% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.