Załóżmy, że Polacy zgadzają się na wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego. Dla sporej części z nas to dobra wiadomość, ale konserwatyści nie odpuszczają: ciekawe skąd weźmiecie na to pieniądze? Takim pytaniem nie zbiją już z pantałyku żadnego zwolennika dochodu podstawowego. Jak to skąd? – odpowie wam z uśmiechem na ustach. Ze społecznego funduszu rentierskiego.
Matt Bruenig, założyciel amerykańskiego think tanku People’s Policy Project, zaproponował stworzenie właśnie takiego funduszu w USA (my to rozwiązanie moglibyśmy skopiować). To dla niego idealny sposób na sfinansowanie UBI (angielski skrót od bezwarunkowego dochodu podstawowego: Universal Basic Income) w ojczyźnie kapitalizmu. Dla Brueniga pytanie nie brzmi: CZY dochód podstawowy zostanie w Ameryce wprowadzony, tylko KIEDY to nastąpi. I czy nie stanie się to zbyt późno, by ocalić to, co z amerykańskiej wolności i demokracji jeszcze do tego czasu pozostanie.
Autor pomysłu tłumaczy, że społeczny fundusz rentierski (Social Wealth Fund, SWF) nie jest żadnym dziwadłem. Podobne instytucje były już tworzone w paru miejscach na świecie, np. w Skandynawii. W latach 70. XX w. dwaj szwedzcy ekonomiści kojarzeni ze związkami zawodowymi, Rudolf Meidner i Gösta Rehn, zaproponowali stworzenie Funduszu Zarabiających: na jego konta miały trafiać pieniądze z podatków płaconych przez prywatne firmy, np. od wysokich zysków.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.