Autopromocja

Współczesna opowieść z happy endem. "Annie" Willa Glucka wchodzi do kin

Annie
AnnieMedia
25 grudnia 2014

My mieliśmy „Awanturę o Basię”, Amerykanie – „Little Orphan Annie”. Sierotka obchodziła w tym roku 90. urodziny, ale wciąż cieszy się olbrzymią popularnością

Na samym początku krótka wycieczka do Korei Północnej. Gdy kilka tygodni temu do internetu wyciekły pirackie kopie kilku hollywoodzkich hitów, które jeszcze czekają na swoją premierę, Sony Pictures oskarżyło o to właśnie północnokoreańskich hakerów. Miała to być zemsta Kim Dzong Una za film „Wywiad ze słońcem narodu”, w którym James Franco i Seth Rogen grają dziennikarzy przygotowujących się do zamachu na dyktatora z Pjongjangu. Reżim co prawda zaprzeczył, jakoby stał za rozpowszechnianiem pirackich kopii (choć już dawno groził odwetem i domagał się odwołania premiery filmu), mimochodem dodając jedynie, że z pewnością akcję przeprowadzili internauci sprzyjający Korei Północnej.

Jak się do tego wszystkiego ma opowieść o nowojorskiej sierotce? „Annie” w reżyserii Willa Glucka była – m.in. oprócz wojennej „Furii” oraz biograficznego „Pana Turnera” – jednym z filmów, które padły łupem hakerów – blisko miesiąc przed planowaną amerykańską premierą. Jak wyliczyli specjaliści z Sony Pictures, film ściągnięto z ponad 200 tys. unikalnych adresów IP, jednak eksperci przewidują, że nie będzie to miało większego wpływu na wynik filmu w kinach. Amerykanie kochają Annie miłością niemal ślepą, można więc śmiało założyć, że poświąteczne wieczory będą spędzać w kinach, wzruszając się losami rezolutnej sieroty i polityka, którego życie mimochodem zmieniła.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.