Autopromocja

"Wilk z Wall Street", czyli kpina z bogactwa

"Wilk z Wall Street" Leonardo DiCaprio, Jonah Hill
"Wilk z Wall Street" Leonardo DiCaprio, Jonah HillMedia
3 stycznia 2014

71-letni Martin Scorsese w "Wilku z Wall Street" nie próbuje opowiadać nam historii z morałem. Puszcza wodze fantazji, trafiając w samo sedno.

Ledwo parę miesięcy temu widzieliśmy Leonarda Dicaprio w pełnej błyskotek, głośnej muzyki i wizualnego przepychu adaptacji „Wielkiego Gatsby’ego” w reżyserii Baza Luhrmanna. Zdawałoby się, że tej orgii kiczu i nadmiaru nie przebije nic. Kto by pomyślał, że rękawicę Luhrmannowi rzuci martin Scorsese, który mimo 71 lat na karku nie traci werwy. Jordan Belfort, tytułowy Wilk z Wall Street, okazuje się prostszą i zwulgaryzowaną wersją Gatsby’ego. Staromodną elegancję i pretensje do wyższych sfer dawno odstawił do lamusa. chce więcej, szybciej, łatwiej. ale podobieństw biografii Belforta ze słynną powieścią Francisa Scotta Fitzgeralda jest sporo. To również opowieść o złotej erze giełdy, kiedy wielkie pieniądze robiło się z dnia na dzień i równie szybko traciło fortuny. tyle że w czasach kryzysu Scorsese wcale nie próbuje opowiadać nam historii z morałem ani pouczać, że pazerność i brak umiaru muszą doprowadzić do klęski. Z bogactwa i blichtru najzwyczajniej sobie kpi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.