"Dowód na istnienie drugiego": Ćwiczenie wyobraźni

""Dowód na istnienie drugiego"
"Dowód na istnienie drugiego"Media
27 marca 2014

„Dowód na istnienie drugiego” Macieja Wojtyszki w warszawskim Teatrze Narodowym daje niezwykłą przyjemność spędzenia dwóch godzin z ludźmi niebanalnymi – Gombrowiczem i Mrożkiem. Osobliwi to bohaterowie dla współczesnej sceny.

Świetna sztuka Macieja Wojtyszki w szczególny sposób dopełnia obecność obu ikon polskiej literatury poprzedniego stulecia w Teatrze Narodowym. Niemalże na początku swojej dyrekcji Jerzy Grzegorzewski inaugurował działalność Sceny przy Wierzbowej czytanym nieco à rebours „Ślubem”, potem pokazał lekką, choć złowieszczą „Operetkę”. Swoje potyczki z Gombrowiczem miał w Narodowym Jerzy Jarocki, inscenizując na poły biograficzne „Błądzenie”, a potem – fenomenalnie, z matematyczną precyzją – „Kosmos”. Wielki reżyser zrealizował tu również „Miłość na Krymie” Mrożka, jego ostatnim ukończonym przedstawieniem było „Tango”, ku zaskoczeniu niektórych utrzymane w tonie serio. Grzegorzewski nazywał swój Narodowy domem Wyspiańskiego, na trwającej ponad dekadę kadencji Jana Englerta największe chyba piętno odcisnął Jerzy Jarocki z jego odczytywaniem XX-wiecznych klasyków. Lekki w formie, ale niebłahy w treści „Dowód na istnienie drugiego” można więc uznać za utwór w repertuarze Narodowego całkiem zrozumiały. Wreszcie otrzymaliśmy bowiem świetnie skonstruowany polski dramat współczesny, uciekający od banalnego biografizmu, za to erudycyjny (jak choćby inny tekst Wojtyszki – „Semiramida”, o Diderocie i carycy Katarzynie), pełen aluzji do dzieł obu bohaterów.

Pozostało 84% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.