"Woyzeck" albo rzecz o opresji

"Woyzeck" Narodowy Stary Teatr w Krakowie
"Woyzeck" Narodowy Stary Teatr w KrakowieMedia
6 marca 2014

Realizując w krakowskim Narodowym Starym Teatrze niedokończone arcydzieło Buechnera, Mariusz Grzegorzek idzie na całość. Ryzykując odrzucenie przedstawienia, potwierdził, że jest najbardziej nieobliczalnym z polskich reżyserów.

Sytuacja wydaje się co najmniej zaskakująca. Mariusz Grzegorzek pojawia się na afiszu Narodowego Starego Teatru niespełna trzy miesiące po słynnej awanturze podczas spektaklu „Do Damaszku” w inscenizacji Jana Klaty, od zawieszenia premiery „Nie-boskiej komedii. Szczątków” Olivera Frljicia minęło jeszcze mniej czasu. Przed spektaklami na Dużej Scenie aksamitny głos Anny Dymnej oznajmia, że widzowie zakłócający ich przebieg będą wypraszani z widowni. Przed „Woyzeckiem” na Scenie Kameralnej takiego komunikatu nie usłyszeliśmy. Przedstawienie Grzegorzka różni od ostatnich propozycji Klaty albo Moniki Strzępki (żałosna, a przereklamowana „Bitwa warszawska 1920”) wszystko. Skoro zaś o metafizykę i ludzki ból chodzi, tropiciele skandali nie mają czego szukać. Ich zainteresowania dotyczą zupełnie innych dziedzin.

Pozostało 90% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.