Jedną z najdziwniejszych rzeczy, jakie widziałam, są „chain gangs”, korowody więźniów skutych razem łańcuchami u nóg. Większość z tych więźniów jest czarna, strażnicy są zwykle biali. Tak jakby się człowiek cofnął o dwa wieki – mówi autorka reportażu „Laleczki skazańców”
Tytułowe „laleczki” to kobiety zaangażowane w pomoc skazańcom z wyrokiem śmierci, dożywającym swoich dni w amerykańskich więzieniach. Dla Lindy Polman stanowią one zarazem fenomen godny reporterskiego opisu i swego rodzaju klucz do świata, który zachodniemu Europejczykowi musi wydawać się egzotyczny i przerażający: świata więziennictwa Stanów Zjednoczonych. Polman jako reporterka ma pewną cenną umiejętność: potrafi lapidarnie i ostro portretować zastaną rzeczywistość, nie ferując przy tym jednoznacznych wyroków. Jest wyraźna, kategoryczna, ale nie moralizuje. Raczej odziera ze złudzeń. Tak czyni w „Laleczkach skazańców”, podobnie postępowała w kontrowersyjnej „Karawanie kryzysu” – wstrząsającym reportażu o ukrytym obliczu globalnego systemu pomocy humanitarnej.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)