Ekspert: Brexit pokazał, że można się zatrzymać i "wyjść z integracji europejskiej"

Brexit, Wielka Brytania
Brexit, Wielka Brytania ShutterStock
28 sierpnia 2017

Brexit dla Unii jest bardzo trudnym tematem, ponieważ pokazał, że integracja europejska nie jest jednokierunkowa, że można się zatrzymać i "wyjść z integracji europejskiej", i jest życie poza Unią – powiedział PAP dr Krzysztof Winkler z grupy badawczej Britannia.

„Problem polega na tym, że sam Brexit dla Unii jest bardzo trudnym tematem, ponieważ pokazał, że integracja europejska nie jest jednokierunkowa” – powiedział PAP dr Krzysztof Winkler z grupy badawczej Britannia. Jak dodał, oznacza to, że „można się zatrzymać i wyjść z integracji europejskiej, i jest życie poza Unią”.

W ocenie eksperta to dla propagatorów unii federalnej, czyli Europy narodów, jest dużym ciosem. „Oni w tej chwili wydają się robić bardzo dużo, żeby jak najbardziej opóźnić ten proces (…), by powstrzymać niejako proces wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, jeżeli się da. A jeżeli się nie da to maksymalnie utrudnić z tego punktu widzenia, że mogłoby się okazać, że Brytyjczycy wynegocjują sobie takie warunki, które pozwolą jednocześnie handlować i być poza Unią Europejską” - mówił.

Według eksperta, to z kolei mogłoby być sygnałem dla innych państw, że też mogą wyjść ze wspólnoty, wynegocjować podobne warunki jak brytyjskie i handlować z Unią, a jednocześnie nie podlegać rozwiązaniom, które narzuca Bruksela.

Winkler przypomniał, że celem Brexitu było w zasadzie uzyskanie kontroli nad granicami. „Natomiast nie należy zapominać, o tym, (…) że prawie połowa brytyjskiego handlu jest kierowana do Europy, to jest wyjątek w historii”.

Jak przyznał ekspert, to co już widać w proponowanych przez Wielką Brytanię rozwiązaniach dot. Brexitu, to dążenie do tego, żeby było jak najmniej nowych przeszkód w prowadzeniu biznesu między Wielką Brytanią a Unią Europejską. „Na pewno będą bardzo dużą kwestię odgrywały interesy City i utrzymania City jako jednego z największych hubów finansowych świata, obok powiedzmy Nowego Jorku, Szanghaju, Tokio” – mówił Winkler.

Zwrócił uwagę, że tradycyjne brytyjskie rynki zbytu to obie Ameryki, Afryka i Azja. „Brytyjczycy już od 2010 roku, za pierwszej kadencji premiera Camerona, rozpoczęli działania zmierzające do tego, żeby przesunąć strumienie handlu właśnie z Europy na te tradycyjne brytyjskie rynki” – powiedział ekspert. W związku z tym dodał: „myślę, że to jest też ten cel”.

Jego zdaniem biorąc pod uwagę fakt, że największą gospodarką świata w tej chwili są Stany Zjednoczone, zaraz za nimi znajdują się Chiny, a nieco dalej Indie, to „Brytyjczycy na pewno bardzo chętnie by weszli i zrobili tam interesy”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.