Zamach bombowy w Monako. Wśród rannych ukraiński oligarcha

Atak w Monako
Wieczorna eksplozja w Monako raniła trzy osoby, w tym dwie ciężko. Według AFP wśród poszkodowanych jest ukraiński oligarcha Wadim Jermołajew, objęty sankcjami przez władze w Kijowie.GazetaPrawna.pl / X, DD Geopolitics
dzisiaj, 08:59

Wieczorna eksplozja w Monako raniła trzy osoby, w tym dwie ciężko. Według AFP wśród poszkodowanych jest ukraiński oligarcha Wadim Jermołajew, objęty sankcjami przez władze w Kijowie. Władze Księstwa mówią o prawdopodobnym ataku, a policja szuka mężczyzny, który miał zostawić plecak z ładunkiem wybuchowym przy wejściu do budynku mieszkalnego.

Do wybuchu doszło w poniedziałek 29 czerwca wieczorem, około godziny 21, w rejonie ulicy Révérend-Père-Louis-Frolla w Monako, niedaleko granicy z Francją. Ładunek eksplodował przy budynku mieszkalnym. Według AFP eksplozję wywołał najprawdopodobniej pakunek lub plecak pozostawiony na miejscu przez sprawcę.

Ranne zostały trzy osoby. Dwie z nich są w stanie krytycznym. Trzecia, 13-letni chłopiec, odniosła lżejsze obrażenia. Minister stanu Monako Christophe Mirmand przekazał również, że do szpitala trafiły cztery kolejne osoby, które nie miały ran fizycznych, ale były w silnym szoku po eksplozji. To ważny element bilansu zdarzenia, bo wybuch nastąpił w gęsto zabudowanej części Księstwa i wywołał natychmiastową reakcję służb ratunkowych.

Według relacji AFP oraz francuskich mediów eksplozja miała charakter celowy. Monakijski prokurator generalny Stéphane Thibault określał sprawę jako wybuch „colis piégé”, czyli pułapki bombowej w formie przesyłki lub pakunku. Reuters podał, że był to prowizoryczny ładunek wybuchowy, a policja rozpoczęła poszukiwania sprawcy bezpośrednio po eksplozji.

Wadim Jermołajew wśród ofiar i ukraiński trop w śledztwie

Według AFP, powołującej się na źródło zbliżone do sprawy, jedną z osób rannych w eksplozji jest Wadim Jermołajew, ukraiński biznesmen i oligarcha mieszkający w Monako. Oficjalnie władze Księstwa nie potwierdziły jeszcze tożsamości poszkodowanych. Informacje te pojawiły się jednak również w relacjach francuskich mediów, w tym BFMTV.

Francuskie media podały, że wszystkie trzy osoby ranne w wybuchu są obywatelami Ukrainy. Wśród poszkodowanych ma być także kobieta w podobnym wieku do Jermołajewa oraz 13-letni chłopiec, prawdopodobnie spokrewniony z dorosłymi ofiarami. Stan dwojga dorosłych określany jest jako krytyczny, co wskazuje, że siła eksplozji była znaczna i że sprawca mógł zakładać poważne skutki ataku.

Jermołajew jest znany jako ukraiński biznesmen i inwestor. W grudniu 2023 roku został objęty sankcjami przez ukraińską Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony decyzją zatwierdzoną przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Według ukraińskich źródeł i mediów sankcje miały związek z kontynuowaniem działalności handlowej na okupowanym przez Rosję Krymie. W dostępnych komunikatach nie ma jednak potwierdzenia, że właśnie ten wątek był motywem ataku w Monako.

Podejrzany z plecakiem i pościg w stronę Francji

Kluczowym materiałem dla śledczych mają być nagrania z monitoringu. Według „Le Figaro” oraz innych francuskich mediów kamery zarejestrowały mężczyznę, który przed eksplozją zostawił plecak lub pakunek przy wejściu do budynku, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia. Część relacji wskazuje, że uciekł pieszo w stronę Francji, co tłumaczy zaangażowanie francuskich służb w działania prowadzone razem z policją Monako.

Reuters podał, że francuska policja wspiera funkcjonariuszy z Monako w poszukiwaniu sprawcy. To istotne, bo miejsce eksplozji znajduje się blisko granicy, a ewentualna ucieczka do sąsiedniej Francji mogła nastąpić w ciągu kilku minut. Na razie nie podano oficjalnie danych podejrzanego ani jego możliwych powiązań z ofiarami.

Śledztwo koncentruje się obecnie na trzech podstawowych kwestiach: identyfikacji mężczyzny widocznego na monitoringu, ustaleniu konstrukcji ładunku wybuchowego oraz sprawdzeniu, czy atak był wymierzony bezpośrednio w Wadima Jermołajewa. Władze nie przesądziły motywu. Nie ma też oficjalnego potwierdzenia, że eksplozja miała związek z wojną w Ukrainie, sankcjami wobec Jermołajewa albo jego działalnością biznesową.

Christophe Mirmand o prawdopodobnym ataku w Monako

Minister stanu Monako Christophe Mirmand określił zdarzenie jako prawdopodobny atak. Według AFP mówił, że policja ustala szczegóły, ale wszystko wskazuje na czyn zamierzony. Podkreślił też, że z jego wiedzy wynika, iż Księstwo nie miało wcześniej do czynienia z podobnym aktem przemocy. Dla Monako to szczególnie poważny sygnał, ponieważ kraj buduje swoją pozycję także na reputacji stabilności, bezpieczeństwa i sprawnej ochrony porządku publicznego.

Głos zabrał również książę Albert II, który potępił eksplozję jako odrażający czyn i zapewnił o mobilizacji służb. Reakcje napłynęły także z Francji. Éric Ciotti, mer Nicei, nazwał zdarzenie tragedią dla Monako i wyraził wsparcie dla poszkodowanych oraz służb ratunkowych. Znaczenie francuskiego wątku jest w tej sprawie praktyczne, nie tylko symboliczne: Monako jest małym państwem, a granica z Francją przebiega bardzo blisko miejsca eksplozji.

Sprawa ma także wymiar wizerunkowy. Monako, liczące około 2 km kwadratowych powierzchni, jest kojarzone z luksusowymi rezydencjami, bankowością, międzynarodowym kapitałem i wysokim poziomem bezpieczeństwa. Atak bombowy przy budynku mieszkalnym, w którym ranni zostali obywatele Ukrainy, w tym objęty sankcjami oligarcha, wykracza poza typowe zdarzenia kryminalne w Księstwie.

Sankcje wobec Wadima Jermołajewa i brak oficjalnego motywu

Wadim Jermołajew został wpisany na ukraińskie listy sankcyjne pod koniec 2023 roku. Jak podawały ukraińskie źródła, sankcje objęły m.in. osoby i podmioty wiązane z działalnością gospodarczą prowadzoną mimo rosyjskiej okupacji części terytorium Ukrainy. W przypadku Jermołajewa chodziło o działalność biznesową związaną z handlem alkoholem na Krymie. Informacje te tworzą polityczno-biznesowe tło sprawy, ale nie są dowodem na motyw zamachu.

Władze Monako zachowują ostrożność w komunikatach. Tożsamość ofiar ma zostać oficjalnie omówiona przez prokuratora, a śledczy nie przedstawili jeszcze wersji dotyczącej zleceniodawców, sprawcy ani celu ataku. Na tym etapie można więc mówić o prawdopodobnym zamachu bombowym, trzech rannych, poszukiwaniu mężczyzny widocznego na monitoringu i ukraińskim tle personalnym poszkodowanych. Nie można natomiast przesądzać, czy był to atak polityczny, porachunki biznesowe, próba zabójstwa na zlecenie czy inny rodzaj przemocy.

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png