Ekspert uważa, że dla Macrona wybory prezydenckie ułożyły się bardzo szczęśliwie. "Wsparły go wydarzenia w obozie republikańskim i socjalistycznym, które wyłoniły słabych, czy bezbarwnych kandydatów. Z jednej strony wyszły skandale związane z Fillonem, z drugiej Benoit Hamon nie był rzeczywistym reprezentantem socjalistów. To otworzyło dla Macrona szeroką przestrzeń w centrum. Miał wiele szczęścia. Inny francuski polityk (Francois) Bayrou, który sytuowany był w centrum, nie wystartował w tych wyborach" - powiedział PAP.

Jednak - jak dodał - w przypadku wyborów parlamentarnych może być trudniej o zwycięstwo, pomimo tego że wygrana prezydentura może być wsparciem dla jego ugrupowania. "To dlatego, że prawica nie będzie już reprezentowana przez bezbarwnego kandydata, ale nowego i być może silniejszego. Nie wiemy, co się stanie na lewicy, może partia socjalistyczna przestanie istnieć - jej kandydat dostał w pierwszej turze tyko 6 proc. Partia Macrona może zastąpić socjalistów w parlamencie, ale może nie być w stanie zyskać głosów prawej strony" - podsumował.

Wybory parlamentarne odbędą się we Francji 11 i 18 czerwca.