Karty płatnicze, telekomy, zachodnie marki i wizy do Europy. Mieszkańcy Krymu, lokalny biznes i władze nauczyli się obchodzić zachodnie restrykcje nałożone po aneksji półwyspu przez Rosję.
Położony po ukraińskiej stronie punkt kontrolny w Czonharze trudno nazwać przejściem granicznym. Zamiast stałych budynków postawiono tu wiatę przykrytą blachą falistą. Zamiast biur stoją złączone i pomalowane na zielono dwa samochody dostawcze, z których pogranicznicy przez okno sprawdzają paszporty. Jest prowizorycznie, bo tak ma być. Zgodnie z zapisanym w ukraińskim prawie statusem Krymu jako terytorium tymczasowo okupowanym przez Rosję.
Po rosyjskiej stronie na odwrót. Rządzi przepych pograniczników. Trzykolorowa flaga i napis na wielkiej bramie z kilkuset metrów informują, że zbliżamy się do międzynarodowego przejścia granicznego Dżankoj. Tak jakby załoga tego miejsca chciała ogłosić: „Zostajemy tu na zawsze”. Wstępna rozmowa z celnikiem. Ksero wszystkich stron paszportu. Kilka minut później gwardzista prowadzi na przesłuchanie do kantorka Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Na półtoragodzinną rozmowę, która czasem przypomina karykaturę przesłuchania.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.