Mimo licznego wiecu poparcia w niedzielę w Paryżu dla kandydata centroprawicy na prezydenta Francji Francois Fillona media pozostają sceptyczne co do jego szans na wygraną. „Gwiazda Fillona jest nieco jaśniejsza, ale nadal nie błyszczy” - ocenia radio RTL.
Reklama

„Nie jestem z tych, co pchają się za wszelką cenę, (...) ale uważam, że nie ma alternatywy (dla mojej kandydatury - PAP)" – powiedział Fillon w niedzielnym wywiadzie telewizyjnym. Wobec kandydata partii Republikanie na prezydenta toczy się sądowe dochodzenie w sprawie rzekomego fikcyjnego zatrudniania żony. Do studia Fillon przyszedł po paryskim wiecu, na którym zgromadziły dziesiątki tysięcy jego zwolenników.

Tymczasem w ocenie anonimowego działacza Republikanów, cytowanego przez ekonomiczny dziennik „Les Echos”, „zapełnienie Trocadero (wielkiego placu w Paryżu - PAP) nie wystarczy, by wygrać wybory”.

W poniedziałek rano dziennikarka publicznego radia France Info oceniła, że mimo sukcesu manifestacji wciąż nie wiadomo, czy Fillon „tonie czy też przeciwstawia się sztormowi”.

Reklama

Według dziennika "Le Figaro" niedzielny wiec był dla Fillona „jak haust powietrza”. Gazeta publikuje jednak wyniki najnowszego sondażu, wskazujące na dalszy spadek poparcia dla kandydata centroprawicy, prawie do poziomu jego socjalistycznego konkurenta Benoit Hamona, od początku uważanego za outsidera. Z tego samego badania wynika, że były premier Alain Juppe, kontrkandydat Fillona w wewnątrzpartyjnych prawyborach, przeszedłby do drugiej tury wyborów prezydenckich.

Emmanuel Riviere, szef instytutu Kantar Public France, który przeprowadził sondaż, powiedział, że lansowana przez Fillona teoria wymierzonego w niego spisku nie jest odrzucana przez wyborców, ale jednocześnie „coraz bardziej wątpią oni w jego zdolność do poprowadzenia prawicy do zwycięstwa”. „Pragną kogoś, kto zjednoczy, a Francois Fillon jednoczy coraz mniej” - dodał.

W sztabie Republikanów oczekuje się na wyniki poniedziałkowego posiedzenia biura politycznego partii oraz na wystąpienie Juppe, który mógłby zastąpić obecnego kandydata.

Po tłumnej manifestacji poparcia dla Fillona w niedzielę, którą dziennik „Le Monde” określił jako „kolejny krok w stronę populizmu”, nieco złagodniał ton wypowiedzi tych działaczy Republikanów, którzy dotąd naciskali, by Fillon zrezygnował z kandydowania na prezydenta.

Christian Estrosi, szef regionu Provence-Alpes-Cotes-d’Azur na południowym wschodzie kraju, ogłosił w niedzielę wraz z przewodniczącymi dwóch innych rad regionów wspólną inicjatywę na rzecz „godnego odejścia Francois Fillona”.

Zarówno politycy innych partii, jak i komentatorzy zwracali uwagę, że „prawica jest dziś całkowicie rozbita”, jak to ujął cytowany przez „Le Figaro” mer Lyonu Gerard Collomb. Ten socjalista, który od początku popiera kandydaturę centrysty Emmanuela Macrona, przekonany jest, że tego byłego ministra w rządzie prezydenta Francois Hollande’a poprze wielu socjalistów i „pewna liczba deputowanych prawicowych”, co doprowadzi do stworzenia „wielkiej partii demokratycznej, która zajmie centralną pozycję” na francuskiej scenie politycznej.

Komentatorzy wskazują na wciąż bardzo wysokie notowania szefowej skrajnie prawicowego Frontu Narodowego i jego kandydatki na prezydenta Marine Le Pen, prognozując, że problemy na francuskiej centroprawicy spowodują przede wszystkim odejście wyborców do tej populistycznej polityk.