M.in. z powodu nieobecności jednego z pełnomocników nie rozpoczął się w poniedziałek proces cywilny, który posłanka PO Agnieszka Pomaska wytoczyła gdańskiej radnej PiS Annie Kołakowskiej za internetowy wpis o niej: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso".

Za naruszenie dóbr osobistych Pomaska żąda od Kołakowskiej przeprosin oraz wpłaty 10 tys. zł na kampanię HejtStop, której celem jest walka z mową nienawiści m.in. w interencie.

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku zaplanowano pierwszą rozprawę w tym procesie. Sąd zdecydował jednak o odroczeniu sprawy; termin ma dopiero zostać wyznaczony. Jak poinformowała sędzia Maria Kliszcz, powodem odroczenia była nieobecność pełnomocnika Kołakowskiej oraz duże zainteresowanie sprawą ze strony mediów i publiczności, a – co za tym idzie - konieczność zorganizowania większej sali rozpraw.

Na kilka dni przed rozprawą radna za pośrednictwem mediów społecznościowych, zaapelowała do swoich znajomych i zwolenników o udział w rozprawie i w poniedziałek w sądzie zjawiło się kilkadziesiąt wspierających ją osób. Gdy Pomaska opuszczała salę rozpraw grupa ta wznosiła okrzyki: "Na łyso!". Zbierano też podpisy pod apelem do marszałka Sejmu o finansowe ukaranie posłów, w tym Pomaskiej, za blokowanie sejmowej mównicy w czasie obrad izby niższej.

Reklama

Wpis "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso" Kołakowskiej pojawił się w maju ub.r. na jednym z portali społecznościowych jako komentarz do zdjęcia przedstawiającego posłankę Pomaską, drącą kartkę z treścią projektu uchwały ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli. Podczas debaty sejmowej Pomaska oceniła, że przygotowany przez PiS tekst jest kompromitujący i Sejm nie może go przyjąć. "Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób" - powiedziała, drąc kartkę.

Reklama

Tuż po tym jak Kołakowska zamieściła swój wpis, przedstawiciele Platformy zawiadomili prokuraturę, że radna PiS mogła popełnić przestępstwo polegające na publicznym nawoływaniu do naruszenia nietykalności cielesnej posłanki Pomaskiej - funkcjonariusza publicznego.

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście, którzy badali sprawę, pod koniec ub.r. umorzyli postępowanie uznając, że nie doszło do publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa polegającego w tym przypadku na "zastosowaniu przemocy w postaci naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonej z powodu jej przynależności politycznej".

"Przyjęto - głównie na podstawie zeznań świadka (radnej PiS - PAP), że intencją zamieszczenia takiego wpisu było wyrażenie dezaprobaty w odniesieniu do formy i treści wystąpienia sejmowego w oderwaniu od przynależności politycznej i w ramach prawa do wyrażania własnego poglądu" - wyjaśniała decyzję śledczych rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz. Na początku roku Pomaska złożyła zażalenie na decyzję o umorzeniu sprawy. Terminu posiedzenia sądu w tej sprawie jeszcze nie wyznaczono.

Przed poniedziałkową rozprawą Pomaska oceniła wpis Kołakowskiej jako "niedopuszczalną formę krytyki i agresji, zwłaszcza ze strony osoby publicznej". Podkreśliła, że po ukazaniu się wpisu spotkała się z licznymi "nawoływaniami do nienawiści wobec niej oraz jej rodziny". "Myślę, że te dzisiejsze wydarzenia przed sądem w Gdańsku, potwierdzają, że ten pozew jest uzasadniony" – powiedziała PAP Pomaska.

"Po tym, jak pani Pomaska podarła projekt uchwały o suwerenności państwa polskiego, wpisała się tym samym w korowód wszystkich targowiczan. Bardzo niedobrze byłoby, gdyby ludzie tacy, jak ja – zaangażowani przez tyle lat w walkę o Polskę - milczeli w takiej sytuacji i nie mieli odwagi wartościować jej zachowania w sposób bardzo jednoznaczny" – powiedziała PAP radna.

Dodała, że w swoim wpisie "nawiązywała do symbolu zdrady i zaprzaństwa, który mówi o tym, jak traktowano (...) kobiety, które gardziły Polską". "I to nie tylko w czasie wojny, po wojnie podziemie antykomunistyczne także goliło kobiety, które miały zbyt zażyłe stosunki z komunistami" – powiedziała Kołakowska. "Ja nigdzie nie nawoływałam, aby ogolić panią Pomaską na łyso, tylko posługiwałam się symbolami – symbolem zdrady i symbolem pewnej oceny tego jej wystąpienia" – powiedziała PAP Kołakowska.