Teraz najbardziej racjonalnym wyjściem, z punktu widzenia interesów państwa, byłoby powtórzenie trzeciego czytania ustawy budżetowej - uważa były premier Leszek Miller (SLD). Jego zdaniem jednak do tego nie dojdzie.

Miller w poniedziałek w TVN24 ocenił, że propozycja marszałka Karczewskiego "to jest krok do przodu, choć ułomny". "Trzecim wariantem jest skierowanie ustawy budżetowej przez prezydenta do TK" - uważa Miller. Jego zdaniem prezydent Andrzej Duda raczej tego nie zrobi, "dlatego, że wtedy należy się liczyć, iż TK orzecze wprawdzie, że ustawa jest zgodna z konstytucją, ale będą zdania odrębne. A zdanie odrębne to paliwo dla opozycji" - podkreślił były premier.

"Wygląda na to, że PiS szykuje się na powtórkę z 16 grudnia, niektóre przejścia do Sali Kolumnowej są zablokowane (...) opozycja jest podzielona (...)" - uważa Miller.

Jego zdaniem "każda kadencja Sejmu jest gorsza niż ta poprzednia i to widać także i teraz". "Mnie to napawa smutkiem, bo widzę postępującą dewastację instytucji państwa polskiego" - podkreślił.

Reklama

Zdaniem Millera marszałek Sejmu "niepotrzebnie usunął z obrad jednego z posłów i to było początkiem tej awantury, której jesteśmy świadkami, natomiast opozycja popełniła błąd, nie idąc do Sali Kolumnowej". "Opozycja zapomniała, jak sądzę, że Sejm jest tam, gdzie jest marszałek Sejmu, a nie tam, gdzie sobie posłowie wyobrażają, że jest posiedzenie Sejmu. Skoro marszałek Sejmu zwołał do Sali Kolumnowej, to trzeba było tam iść i uczestniczyć w uchwalaniu budżetu" - powiedział.