Polska potrzebuje lokalnej rewolucji

wybory
Mieliśmy już fasadową wersję samorządności za czasów słusznie minionych i jeśli ktoś pragnie jej powrotu, to albo jest młody i niedouczony, albo nosi w sobie wielką wiarę w szlachetnych wodzów, co jednym skinieniem rozwiązują największe bolączki świata, o węzłach gordyjskich nie wspominając. Jednak zbyt wiele części samorządowego systemu się zdegenerowało, by udawać, że stan obecny jest docelowy i najlepszy.ShutterStock
7 października 2018

Wyjdźmy poza duże miasta i rozejrzyjmy się. Potem zabierzmy radnym diety i wprowadźmy zakaz pracy w instytucjach samorządowych dla nich i ich rodzin. Wprowadźmy ograniczenie do dwóch kadencji. Jesteście na to gotowi?

Na początek mały dysonans poznawczy. Oto z lekka liberalny przedstawiciel prowincjonalnej klasy średniej, powiedzmy drobny przedsiębiorca bądź nauczyciel. Wykształcony, jako tako zamożny, zainteresowany swoim otoczeniem i małą ojczyzną. Trochę ciekawy świata, niby stroni od polityki, ale trzyma rękę na pulsie, wie co, kto, z kim i dlaczego. Ogląda, słucha, czyta, od czasu do czasu nawet szeruje coś w internecie. Wie, kto jest burmistrzem, chodzi na wybory, radnych może nie zna, ale wie, że są i coś robią. Nie patrzy przychylnie na partię rządzącą, nawet od czasu do czasu rzuci w jej kierunku przekleństwo, ale nie jest na tyle zaangażowany, by maszerować po ulicach Warszawy w obronie konstytucji czy innej demokracji.

Pozostało 93% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.