Suchodolska: Słodka lektura

Mira Suchodolska
Mira Suchodolska, sekretarz redakcjiDGP / Marek Matusiak
2 grudnia 2014

Dzisiaj ja biorę cukierniczkę. Nie, ja! Ale ty miałeś wczoraj! W moim rodzinnym domu każdego dnia, przy każdym posiłku, dochodziło do kłótni, w których centrum tkwiła kryształowa cukiernica. Była najlepszą podstawką pod książkę: duża i stabilna.

Mam bowiem to szczęście, że pochodzę z rodziny, w której maniacko się czytało. Kolejne szczęście to, że choć edukację na poziomie podstawowym zdobywałam w wiejskiej szkole, to była w mojej miejscowości spora biblioteka, gdzie spędziłam niejedną godzinę. Bibliotekarze podsuwali intrygujące lektury, kusili, czytając nam co lepsze fragmenty, zamawiali najświeższe pozycje. I dzięki temu nawet ci moi koledzy, w których domach jedyną książką była ta do nabożeństwa, sięgali po kolejne tytuły. No cóż, biblioteka wciąż jest. Nawet wstawiono do niej komputery. Ale co z tego, skoro prowadząca ją nauczycielka przez kilka miesięcy w roku ma wolne. Kiedy kilka razy pocałuje się klamkę, to potem już się nie chce przychodzić. Więc coraz mniej osób tam zagląda, co jest dla gminy dowodem, że biblioteka to przeżytek i nie ma co w nią inwestować. Taki scenariusz powtarza się w wielu miasteczkach i wioskach.

Pozostało 30% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.