Autopromocja

Łoboda o "podwójnym roczniku": Zrobiliśmy wszystko, żeby sprostać temu zadaniu

Niektóre szkoły opustoszały
Łoboda dodała, że to nie warszawski system rekrutacji jest winien temu, że dla kandydatów do warszawskich szkół średnich zabrakło miejsc. ShutterStock
17 lipca 2019

Ostrzegaliśmy od miesięcy, że przed samorządami postawiono zadanie nie do wykonania. Nie jesteśmy w stanie w ciągu dwóch lat zdublować liczby miejsc w szkołach. Zrobiliśmy wszystko, żeby temu zadaniu sprostać - powiedziała w środę przewodnicząca Komisji Edukacji w Radzie Warszawy Dorota Łoboda (KO).

3173 kandydatów aplikujących do szkół średnich w Warszawie nie dostało się do żadnej ze szkół, ponad 82 proc. z nich to uczniowie, którzy chcieli uczyć się w liceach, co czwarty z nich (756 osób) ma świadectwo z czerwonym paskiem – poinformowała we wtorek wiceprezydent Renata Kaznowska.

"To jest sytuacja bez precedensu. Oczywiście w poprzednich latach zdarzało się tak, że były dzieci, które w pierwszym etapie rekrutacji nie znalazły miejsca w żadnej szkole, ale w tym roku to zjawisko jest na dużo większą skalę – zaznaczyła na konferencji przed Kuratorium Oświaty w Warszawie Łoboda.

"Smutne jest to, kiedy słyszymy, że to samorząd nie stanął na wysokości zadania. Liczby temu przeczą. Na Żoliborzu w 2018 r. było 1100 miejsc dla absolwentów, którzy udawali się do szkół średnich. W tej chwili jest to 2,5 tys. Zwiększyliśmy liczbę oddziałów z 39 do 77" - powiedział burmistrz Żoliborza Paweł Michalec.

"Ostrzegaliśmy od miesięcy, że przed samorządami postawiono właściwie zadanie nie do wykonania. Nie jesteśmy w stanie w ciągu dwóch lat zdublować liczby miejsc" – dodała Łoboda. Jak zaznaczyła, podwójna liczba uczniów wiąże się także z potrzebą zapewnienia większej liczby wakatów dla nauczycieli. "To jest zadanie naprawdę niezwykle trudne. My zrobiliśmy wszystko, żeby temu zadaniu sprostać" – podkreśliła.

Burmistrz dzielnicy Ochota Katarzyna Łęgiewicz wskazała na konferencji, że w XIV Liceum Ogólnokształcącym im. Stanisława Staszica w ubiegłym roku było 7 oddziałów, a w tym roku utworzono ich 15. Liczba uczniów klas pierwszych przekroczy tam liczbę uczniów w pozostałych klasach. Jak podkreśliła, podobna sytuacja jest w większości szkół na Ochocie.

"Miejsc w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych jest więcej, niż absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów" - powiedział w środę w TVN24 wicepremier Jacek Sasin. Jak dodał, nie ma takiej sytuacji, że któryś z uczniów nie znajdzie w ogóle możliwości edukacji w szkole średniej. "To, że w dużych miastach są dzisiaj absolwenci, którzy po pierwszej rekrutacji nie dostali się do szkół, nie oznacza, że już się do nich nie dostaną" - podkreślił wicepremier.

"W Warszawie zasada, którą przyjęły władze Warszawy, samorząd Warszawy, była taka, że każdy z absolwentów szkoły podstawowej lub gimnazjum mógł składać swoje aplikacje do nieograniczonej liczby szkół średnich. Efekt jest taki, że dzisiaj - po tej pierwszej rekrutacji ci najlepsi, którzy mieli najwięcej punktów, dostali się do kilku-kilkunastu szkół jednocześnie" - tłumaczył Sasin.

Do słów wicepremiera odniosła się na konferencji przewodnicząca Komisji Edukacji w Radzie Warszawy. Stwierdziła, że wystraczająca liczba miejsc w systemie nic nie znaczy dla osób, które znalazły się w tej chwili bez szkoły. "Miejsce w szkole branżowej w Łapach nie satysfakcjonuje dobrego czy bardzo dobrego ucznia czy uczennicy z Warszawy" – powiedziała.

Łoboda dodała, że to nie warszawski system rekrutacji jest winien temu, że dla kandydatów do warszawskich szkół średnich zabrakło miejsc. "Każdy uczeń i uczennica był liczony przez system tylko raz. Nie było możliwości, nawet jeśli ktoś aplikował do kilkudziesięciu szkół, żeby był policzony więcej niż raz i został zakwalifikowany również do jednej szkoły" – wyjaśniła.

Jak oceniła, możliwość aplikowania do dowolnej liczby placówek pozwoliła uniknąć sytuacji, w której zdecydowanie większa liczba uczniów nie dostałaby się do żadnej szkoły. "4,6 tys. uczniów i uczennic dostało się do szkoły z dziewiątego i kolejnego wyboru. Gdybyśmy pozwolili, tak jak w ubiegłych latach, na aplikowanie do tylko ośmiu oddziałów czy szkół, to te 4,6 tys. młodych osób również dzisiaj musielibyśmy dodać do 3 tys., które nie mają w tej chwili szkoły" – zaznaczyła.

Podobne konferencje z udziałem władz samorządowych i burmistrzów dzielnic odbyły się również w innych miastach w Polsce.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.