Spór o edukację zdrowotną jest dla szkoły jałowy, a dla polityków pożyteczny [OPINIA]

Dzieci w szkole na lekcji geografii
Spór o edukację zdrowotną w szkole jest sporem z poprzedniego sezonu.Shutterstock
31 sierpnia 2025
aktualizacja 31 sierpnia 2025

Świat młodych jest światem, jak w konserwatywnej bajce, bardzo wielu zagrożeń związanych z przebodźcowaniem. Ochrona dzieci i młodzieży powinna być priorytetem rodziców, szkół, ministerstwa i wreszcie po prostu polityków

Kiedy jeszcze do szkoły chodziły moje własne dzieci, nie byłem, jak mi się zdaje, rodzicem postępowym. Seks w szkole ograniczałbym do lekcji biologii, a lekcje, podczas których chłopaki nakładałyby sukienki, by mieć impuls do refleksji nad wyborem własnej drogi życiowej, ograniczałbym do zajęć bardzo pozaszkolnych. Tyle że dzisiaj świat dzieci i młodzieży wymknął się rodzicom. Spór o obowiązkowość edukacji „zdrowotnej” jest sporem z poprzednich sezonów. „Świństwa”, o których uczenie oskarżył resort były minister edukacji, Przemysław Czarnek, nawet gdyby były w szkole uczone, byłyby niczym w porównaniu ze świństwami, które przeciętny piątoklasista wnosi codziennie do szkoły – wraz ze swoim smartfonem, który najprawdopodobniej dostał na urodziny od kochających rodziców.

Pozostało 81% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.