Bez zgody premiera i ministra finansów nie ma możliwości powiązania wysokości wynagrodzeń nauczycieli z wysokością przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, gdyż ma wpływ na całe finanse państwa - powiedział minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla PAP.
Dodał, że ze wstępnych rozmów, jakie przeprowadził, "wynika, że raczej takiej zgody by nie było".
Dariusz Piontkowski: Tak jak mówiłem, jest to jeden z elementów, o którym trzeba rozmawiać, ale nie tylko i wyłącznie o tym rozwiązaniu, ale też o innych, alternatywnych, nawet dużo bardziej radykalnych. Trzeba rozmawiać o kompetencjach samorządu i państwa. Gdybyśmy doszli do wniosku, że są tu potrzebne poważne przesunięcia, to wraz z tym musi być zmieniony sposób finansowania. Jednostronne przekazanie tylko i wyłącznie finansowania wynagrodzeń nauczycieli, bez wpływu na to, jak kształtuje się organizacja szkoły, bardzo szybko - moim zdaniem - doprowadziłby do gwałtownego wzrostu poziomu wydatków na wynagrodzenia nauczycieli i w ogóle na system edukacji. Nie wiem, czy budżet państwa by to udźwignął, ale jestem otwarty na rozmowy. Jeżeli ktoś pokaże, że można stworzyć jakiś mechanizm, który zapobiegłby takiemu gwałtownemu wzrostowi wydatków, jestem otwarty na rozmowy. Dziś nie chcę tego przesądzać.
D.P.: Decyzja na pewno nie będzie tylko i wyłącznie w rękach ministra edukacji, bo to już zahacza o całe finanse państwa i na pewno musiałaby być zgoda ministra finansów i premiera. Z wstępnych rozmów, które przeprowadzałem, wynika, że raczej takiej zgody by nie było. Ale warto przy tej okazji powiedzieć, jakiej skali są postulaty związkowców i jakie skutki finansowe by rodziły. Gdyby zaakceptować od razu pomysły związków zawodowych w kwestii wynagrodzeń, to nagle musielibyśmy w ciągu jednego roku wydać dodatkowo od 18 do 23 miliardów złotych! Aby pokazać, jakiego rodzaju jest to skala, warto przypomnieć, że dziś cała subwencja oświatowa, która według samorządów jest niewystarczająca, wynosi około 47 miliardów. Tak więc, nagle musielibyśmy zwiększyć subwencję oświatową o 50 procent. Postulaty w takim kształcie są nie do zrealizowania.
Czy możliwy jest mechanizm powiązania wynagrodzenie nauczycieli z minimalną płacą czy z wynagrodzeniem średnim, przeciętnym w gospodarce? Być może, ale bez zgody ministra finansów i premiera na pewno nie uda się tego zrobić.
D.P.: Gdy będziemy rozmawiali o finansowaniu oświaty, to także o tym porozmawiamy.
D.P.: Takie prace w ministerstwie nie są prowadzone. Oszacowaliśmy jedynie skalę takiego rozwiązania. Gdyby rzeczywiście przywrócić prawo do wcześniejszej emerytury, zgodnie z wcześniejszym brzmieniem artykułu 88 Karty nauczyciela, to wówczas około 150 tys. pracowników pedagogicznych miałoby prawo przejść na wcześniejszą emeryturę. Proszę jednocześnie zauważyć, że część samorządów zaczyna mówić o tym, że brakuje chętnych do pracy w szkole. Rozwiązanie takie pogłębiłoby na pewno to zjawisko.
D.P.: Z jednej strony ważny jest poziom wynagrodzenia, z drugiej usystematyzowanie kształcenia nauczycieli. Z ministrem nauki i szkolnictwa wyższego i wicepremierem Jarosławem Gowinem podpisaliśmy rozporządzenie mówiące o standardach kształcenia nauczycieli tak, aby byli oni jak najlepiej przygotowani do pracy w szkole. Na razie dotyczy to przede wszystkim nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej oraz nauczania specjalnego tak, aby przygotowanie praktyczne i metodyczne odgrywało tam zdecydowanie większą rolę. Chcielibyśmy, aby podobnie wyglądało kształcenie nauczycieli przedmiotowców, aby byli lepiej przygotowani do pracy w szkole, do pracy z dziećmi.
Trzeba też pokazywać, że to jest zawód szczególny, zawód, który jeszcze do niedawna cieszył się bardzo dużym uznaniem. Strajki wiosenne zmieniły nieco nastroje wokół szkoły i nauczycieli. Mam jednak nadzieję, że gdy będzie dłuższy czas spokoju, gdy będą się pojawiały takie informacje, jak chociażby te związane z wynikami badania PISA, a potem także innymi badaniami, które pokażą, że jednak polscy uczniowie są całkiem nieźle kształceni, a przynajmniej szkoła częściowo powoduje, że nabywają umiejętności, które są cenione także w innych krajach świata i Europy, to stopniowo także będzie zmieniała się atmosfera wokół nauczycieli. Wtedy także będzie łatwiej zachęcać młodych ludzi do pracy w szkole.
Trzeba również pamiętać o tym, że w ostatnich kilku latach zablokowano wiek przechodzenia na emeryturę, co spowodowało, że praktycznie było bardzo mało nowych miejsc pracy. To dlatego, między innymi, struktura wiekowa wśród nauczycieli jest mocno zachwiana. Przez kilka lat nauczyciele praktycznie nie mogli masowo odchodzić na emeryturę i młodzi ludzie nie mieli nawet szansy, żeby sprawdzić się w tym zawodzie. Wielu uznawało, że nie ma sensu kształcić się w tym kierunku, bo nie ma po prostu miejsc pracy. Ponadto, dziś w ogóle jest trudna sytuacja na rynku pracy, bo nie tylko w edukacji, ale w wielu innych dziedzinach, po prostu brakuje pracowników. Jest to na pewno duże wyzwanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu