Premier posyła dzieci do prywatnych szkół. Przypomniał o tym, kiedy opublikował zdjęcie swojej córki wchodzącej w mury elitarnego warszawskiego liceum. Taki strzał w kampanii wyborczej to oczywista wizerunkowa wpadka premiera. W czasie, gdy uczniowie chodzą gdzieniegdzie na trzy zmiany, a szkoły miesiącami nie mogą zapełnić wakatów, bo nowy nauczyciel zarabiałby mniej, niż na dzień dobry dostaje kasjer w dyskoncie, afiszowanie się ewakuacją z systemu to gorsze niż zbrodnia, to błąd.
Warto jednak przy tej okazji pamiętać, że prywatne szkoły były wyborem nie tylko polityków Prawa i Sprawiedliwości. Do niepublicznych placówek swoje dzieci wysyłali Roman Giertych, kiedy był ministrem edukacji z ramienia Ligi Polskich Rodzin, a także Joanna Kluzik-Rostkowska, szefując oświacie w rządzie Platformy Obywatelskiej. Prywatne placówki zakładała i publicznie chwaliła minister edukacji Katarzyna Hall (PO).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.