Jak ujawniliśmy w zeszłym tygodniu, Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje nad ustawą o pomocy dla dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami. Samorządowe poradnie psychologiczno-pedagogiczne mają zostać dostosowane do potrzeb uczniów i ich rodziców oraz zbliżyć się do szkół. A do tej pory tak nie było? – ktoś zapyta. Pozwólcie więc państwo, że pokażę, jak kontakt z taką placówką wygląda od strony rodzica.
Czyli mojej. Zaczęło się od tego, że w dzienniku elektronicznym pojawiło się zaproszenie na warsztaty umiejętności wychowawczych dla rodziców dzieci młodszych „Kocham, szanuję, wspieram, wymagam”. Pomyślałem, czemu nie... Mam troje dzieci i czasami nie mam pojęcia, jak do nich dotrzeć – może czegoś ciekawego się dowiem. W zaproszeniu był telefon, pod który należy zadzwonić, żeby się zapisać. Zadzwoniłem. A pani z poradni powiedziała, że muszę próbować po 15.00. Wtedy będzie inna pani zajmująca się organizacją tego konkretnego szkolenia. Gdy poprosiłem, by po prostu zapisała moje imię i nazwisko i przekazała koleżance, usłyszałem, że nie może tego zrobić, bo ona 30 lat pracuje w poradni i takie są zasady. A jeśli mi zależy, to powinienem się do nich dostosować. Kolejny przykład, już nie mój, z innej poradni. Na tablicy ogłoszeń wiszą zaproszenia na warsztaty, które... odbyły się w październiku i listopadzie. Następne mają się odbyć w marcu, ale o nich nie ma informacji, można się o tym dowiedzieć z bezpośredniej rozmowy z psychologiem. Co robi pani w sekretariacie, gdy ktoś zwraca jej uwagę, że można uaktualnić ogłoszenia? Wzrusza ramionami.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.