Niedawno miałam podjąć zdalną pracę na umowę o dzieło – pisze pani Jolanta. – Wysłałam pocztą wszystkie dokumenty wraz z moimi danymi. Minęło parę tygodni, nikt się do mnie nie odezwał, e-maile i telefony pozostawały bez odpowiedzi. Myślałam, że firma po prostu przestała działać, ale dostałam pismo z jednej z instytucji pożyczkowych z załączoną umową i terminem spłaty rat. Stało się jasne, że padłam ofiarą oszustwa. Kwota na szczęście nie jest wysoka, ale rzecz w tym, że nie brałam nigdy żadnej tego typu pożyczki. Czy mogę cokolwiek zrobić, skoro ktoś, kto podał się za mnie, znał wszystkie moje dane – martwi się czytelniczka
Wzięcie krótkoterminowej pożyczki jest zazwyczaj bardzo proste. Żeby dostać chwilówkę, zwłaszcza przez internet, wystarczy dowód tożsamości oraz numer konta bankowego, i już można cieszyć się gotówką w kieszeni. W serwisie należy założyć własne konto użytkownika, przesłać skan dowodu i dla uwierzytelnienia tożsamości wysłać drobny przelew ze swojego konta (zwykle kilka groszy). Firmy pożyczkowe w żaden sposób nie sprawdzają, czy numer konta jest rzeczywiście przypisany do określonej osoby. Teoretycznie wszystko się zgadza – dane, obie strony dowodu osobistego, nic więc nie stoi na przeszkodzie, by przyznać pożyczkę. Firmy pożyczkowe teoretycznie weryfikują dane konta bankowego, ponadto informują, że oprócz dowodu osobistego mogą żądać okazania innych dokumentów tożsamości, często jednak przelewają pieniądze na wskazane konto, a dopiero później wysyłają umowę na adres korespondencyjny – dokładnie tak, jak stało się to w przypadku pani Jolanty.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.