Autopromocja

Od dłużnika do milionera? Co dzieje się z nadwyżką po licytacji komorniczej

pieniądze, dom, klucze
Utrata nieruchomości to tylko połowa historii. Drugą połową jest przelew z nadwyżką, który należy się dłużnikowi.Shutterstock
3 marca, 12:17

Licytacja komornicza najczęściej kojarzy się z dramatyczną utratą mieszkania, domu czy samochodu. Rzadziej mówi się o sytuacji, w której po licytacji majątku zostają pieniądze. A to wcale nie jest niemożliwe. Zdarza się, że wylicytowana kwota znacząco przewyższa wysokość zadłużenia. Co wtedy dzieje się z nadwyżką i czy dłużnik rzeczywiście może wyjść z całej sytuacji „na plus”?

Licytacja komornicza – spłata długów i koszty egzekucji

Środki uzyskane z licytacji nie trafiają automatycznie do wierzyciela w całości. Najpierw komornik sporządza tzw. plan podziału sumy uzyskanej z egzekucji. W pierwszej kolejności z odzyskanych środków pokrywane są wszystkie koszty związane z prowadzeniem egzekucji – w tym opłaty komornicze, wynagrodzenie komornika, koszty ogłoszeń, wyceny biegłego oraz ewentualne wydatki na zabezpieczenie nieruchomości.

Dopiero po uregulowaniu tych kosztów pieniądze trafiają do wierzycieli zgodnie z ustawowo określoną hierarchią roszczeń. Na czele znajdują się wierzytelności hipoteczne, następnie należności publicznoprawne, takie jak podatki czy składki ZUS, a dopiero później pozostałe zobowiązania (w tym pozostali wierzyciele, zgodnie z kolejnością roszczeń). Warto pamiętać, że niektóre roszczenia, na przykład alimentacyjne, są traktowane priorytetowo w stosunku do innych długów, co oznacza, że kolejność zaspokajania może się różnić w zależności od rodzaju należności.

Co to jest nadwyżka i kiedy należy do dłużnika

Jeśli po pokryciu wszystkich kosztów i spłacie zobowiązań nadal pozostają środki, nadwyżka należy do dłużnika. Komornik ma obowiązek ją zwrócić. W praktyce oznacza to, że osoba, wobec której prowadzono egzekucję, może otrzymać przelew na znaczną kwotę – szczególnie gdy sprzedawana była wartościowa nieruchomość, a zadłużenie było relatywnie niewielkie.

Nie dzieje się to jednak „z automatu” w dniu licytacji. Najpierw musi uprawomocnić się postanowienie o przysądzeniu własności (w przypadku nieruchomości) oraz zatwierdzony zostać plan podziału. Dopiero po zakończeniu tych formalności możliwa jest wypłata pozostałych środków.

Czy można stać się milionerem dzięki licytacji komorniczej?

Teoretycznie – tak. Jeśli na przykład dom zostanie sprzedany za 2 mln zł, a łączne zadłużenie wraz z kosztami wynosiło 600 tys. zł, to 1,4 mln zł wraca do dłużnika. W praktyce takie sytuacje zdarzają się – zwłaszcza gdy nieruchomość była atrakcyjnie położona lub jej wartość znacząco wzrosła od momentu zaciągnięcia zobowiązania.

Warto pamiętać, że licytacja zaczyna się od ceny niższej niż rynkowa, przykładowo w pierwszym terminie od trzech czwartych wartości oszacowania, ale ostateczna cena zależy od zainteresowania kupujących. Przy dużej konkurencji kwota może istotnie wzrosnąć.

Przeanalizujmy to na przykładzie: dom z dużą działką położony na warszawskim Mokotowie trafia na licytację komorniczą. Właściciel miał do spłaty 600 tys. zł zadłużenia – obejmującego niespłacony kredyt, odsetki oraz koszty postępowania.

Nieruchomość została oszacowana przez biegłego, a następnie wystawiona na licytację. Ze względu na atrakcyjną lokalizację i rosnące ceny gruntów w tej części Warszawy, zainteresowanie było duże. Ostatecznie dom sprzedano za 5 mln zł.

Co dzieje się z pieniędzmi? Najpierw pokrywane są koszty egzekucji (np. wynagrodzenie komornika, koszty ogłoszeń, operatu szacunkowego). Następnie spłacane jest całe zadłużenie – w tym przypadku 600 tys. zł wraz z należnymi odsetkami. Pozostała kwota – czyli około 4,4 mln zł (pomniejszona o koszty postępowania) – trafia do byłego właściciela nieruchomości.

W takim scenariuszu osoba, która jeszcze niedawno była dłużnikiem, po zakończeniu postępowania egzekucyjnego może dysponować kilkoma milionami złotych. Oczywiście pod warunkiem, że nie ma innych wierzycieli ani dodatkowych zajęć komorniczych.

Co się dzieje z pieniędzmi, jeśli nikt ich nie odbierze?

Gdy dłużnik nie zgłosi się po swoje środki, nie poda numeru konta ani nie odbierze pieniędzy przez dłuższy czas, trafiają one do depozytu sądowego. Jeśli przez 10 lat nikt ich nie odbierze, mogą ostatecznie zostać przekazane Skarbowi Państwa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.