„Być wzorem cnót wszelakich i autorytetem". Kidyba: Coraz trudniej jest być prawnikiem

Wyrok poznamy 22 grudnia
Droga dla domorosłych doktorantów, ośmielonych habilitowanych i podwórkowych profesorów na bycie kimś na uczelni do końca świata zostaje otwarta. ShutterStock
21 sierpnia 2018

Profesor – to powinno brzmieć dumnie. Tak jak kapitan u Karola Borchardta powinien być „wzorem cnót wszelakich i autorytetem”. Co więc zrobić z osobą, która specjalizuje się w pisaniu donosów, lekceważy studentów, nie uczestniczy w zebraniach katedr?

Coraz trudniej pisze się o prawnikach i prawie. Można zajmować się tym dobrym, które od lat obowiązuje (a jest go niewiele), ale chyba zupełnie nie warto tym, które powstaje w ostatnim czasie w Sejmie. Zdarzają się jaskółki, o których pisałem w ostatnim felietonie (DGP nr 137 z 17 lipca 2018 r.), ale to są wyjątki potwierdzające regułę. Coraz trudniej jest być prawnikiem. Czy można cieszyć się z tego, że prawnicy mogą wszystko uzasadnić dla osiągnięcia przez innych celu? Nie można. Dobrze kształcone rzesze, tysięczne armie zasilały polski system wszystkich władz. A dziś co? Ta wielka grupa staje się masą, magmą, która nie wie, co robić w obliczu pojawiających się chałturników prawnych. Bo gdy będzie protestować, naraża się na zarzut aktywności politycznej, gdy nic nie robi, godzi się na koniec polskich prawników. Tych, którzy spędzili tysiące godzin nad tym, żeby zrozumieć, czym jest trójpodział władzy, jak powinien przebiegać proces legislacyjny, jakie są zasady techniki legislacyjnej itd. itd.

Pozostało 89% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.