Prawo jazdy mam od prawie 15 lat. Przejechałem w tym czasie z pół miliona kilometrów. Jeździłem po amerykańskich autostradach, niemieckich torach wyścigowych, afrykańskiej pustyni, korytem wyschniętej rzeki na Fuerteventurze. Szalałem po alpejskich serpentynach, po powierzchni zamarzniętego jeziora w Laponii i przebiłem się autem przez centrum Los Angeles (i nie była to żółta taksówka).
Miałem też okazję przekonać się, co czuł Neil Armstrong, gdy wylądował na Księżycu – bo ponoć identyczne warunki drogowe jak na satelicie Ziemi panują na bezdrożach Islandii. Na przestrzeni tych wszystkich lat siedziałem za kierownicą kilkuset różnych samochodów – od wykonanego z bibuły indyjskiego taty, po wartego parę ładnych milionów rolls-royce’a phantoma. Kilkukrotnie udało mi się wyprowadzić wskazówkę prędkościomierza poza cyfrę 300. Raz nawet w kabriolecie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.