Profesor Kidyba ma prawo do głoszenia radykalnych sądów. Ale wiara w niewidzialną rękę rynku jest tak samo naiwna jak kiedyś wiara w szlachetne uczynki „Timura i jego drużyny” lub dzielnego Zorro - pisze prof. Cezary Kosikowski.
Profesor Andrzej Kidyba dał ostatnio na łamach Prawnika („Odrastające głowy Hydry, czyli urzędnik w roli regulatora”, DGP nr 226 z 21–23 listopada 2014 r.) wyraz swojemu wielkiemu oburzeniu. Najpierw zbulwersowało go to, że wicepremier Janusz Piechociński poinformował publikę o podjęciu przez Ministerstwo Gospodarki prac nad projektem nowej ustawy – prawo działalności gospodarczej. Co gorzej, 31 października 2014 r. ogłosił projekt założeń tej nowej regulacji. Profesor Kidyba uważa (chociaż tego nie wyjaśnia), że nie powinno do tego dojść „jeszcze przed konsultacjami w samym resorcie”, a w ogóle to o jakiej konstytucji dla przedsiębiorców my mówimy, skoro potrzebna jest raczej ustawa pt. „O nastawieniu administracji do przedsiębiorców” lub „O przeciwdziałaniu wpływom administracji na przedsiębiorców”. Zdaniem profesora, jeśli ma powstać nowe prawo działalności gospodarczej, to „powinno ono odnosić się do prowadzenia działalności gospodarczej, określając jej ramy i zasady nią rządzące, a nie regulować relacje z administracją państwową i samorządową”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.